środa, 31 marca 2010

Uśmiech!

Miło jest mieć wreszcie uśmiech na twarzy:) Czas przedświąteczny sprzyja jednak lenistwu. Dziś wreszcie się wyspałam (oczywiście kosztem jednych zajęć), poszłam na mój ulubiony wykład, odwiedziłam ksero, wypiłam kawę ze znajomymi i już jestem z powrotem w domu. Dzisiejsze popołudnie też na pewno spędzę z uśmiechem- mam nowy numer Polityki, czeka mnie robienie pysznego obiadu, a wieczorem pewnie obejrzę z Lubym jakiś film. Jutro i piątek spędzę w pracy, ale praktycznie każdy jest już skupiony na świętach, więc myślę, że nie będę miała zbyt dużo do roboty.
Po świętach czekają mnie w stolicy intensywne weekendy- parapetówka u koleżanek i do tego połowinki na studiach (kto by pomyślał, że to już połowa?).
Takk- właśnie tego mi trzeba. Trochę rozrywki, a z drugiej strony trochę skupienia. Potrzeba mi trochę siebie. Od 2 dni idę przez życie z uśmiechem. Jestem towarzyska, miła, pomocna, nie warczę na nikogo, nie czepiam się Lubego i nawet zaczęłam się cieszyć na myśl o nadchodzących świętach. Nieprawdopodobne- czy to na pewno JA?;)

1 komentarz: