czwartek, 29 kwietnia 2010

Bajki.

Dorastamy. Uczymy się życia. Zaczynamy rozumieć, że chleb nie rośnie w szafce, i że bycie dorosłym nie jest wcale takie fajne;) I niby wszystko ok, jesteśmy już ukształtowanym człowiekiem z gruntowną wiedzą na temat świata. Tylko gdzieś w podświadomości ciągle mamy pamięć o bajkach. Bajkach o Kopciuszku, o Calineczce, o Spełnionych Miłościach, i o tym, że wszystkie sprawy można podzielić na biel i czerń.

I pojawia się tęsknota za tak idealnie prostym życiem. Żal, że nikt mnie nie uprzedził, że tak naprawdę wcale tak nie będzie. Złość, że naprawdę w nie wierzyłam. Niepewność- ile w życiu powinno być spełnień marzeń, ile tzw. kompromisów, a ile tej niepewności.

Gdzie podziała się moja pewność? Gdzie podziały się moje teorie z bardziej niedojrzałych lat? Teraz zamiast dość wzniosłych haseł pojawia się zdanie "bo życie takie jest"- i (zazwyczaj) jest to zdanie wypowiedziane pełnym rezygnacji głosem. Co jeszcze? Słyszę dookoła, że "trzeba przywyknąć", "tak to już jest", "nie chce mi się walczyć z wiatrakami", "wszystko jest inaczej".

Przeciętniactwo? Czy niedocenianie tego, co się ma? Sięgać wyżej, dalej, czy zadowalać się tym, co jest? Czekać na spełnienie swojej własnej bajki, czy wyrzucić te wszystkie dziecięco- młodzieńcze wyobrażenia do kosza? Coraz częściej uświadamiam sobie, że mam tylko jedno życie do wykorzystania. Tu nie ma "prób". Jak je dobrze "urządzić", tak by być z niego naprawdę dumnym? Jak niczego nie żałować?

Nieumiejętność porozumienia, brak dialogu, niezrozumienie, myśli pochowane gdzieś głęboko w kieszeni, pielęgnowane urazy, a do tego własne lęki i słabości. Nie, nie jest lekko. Przerażająca niepewność dnia następnego.

Dużo tu pytań. Postanowiłam jedno: będę naprawdę uważnie dobierała swoim dzieciom bajki na dobranoc... Tak na wszelki wypadek- żeby nie wyrosły na zbyt naiwnych dorosłych...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz