poniedziałek, 12 kwietnia 2010

"Krew mnie zalewa"...;)

Dziś dam ujście złym emocjom;) Post będzie o tym, co mnie wkurza. Potocznie można powiedzieć "krew mnie zalewa", ale gdyby to była prawda prawdopodobnie już dawno bym się utopiła;)

Trudno przejść obojętnie wobec sobotniej katastrofy lotniczej. Ale. Ale strasznie działa mi na nerwy powszechne gloryfikowanie śmierci prezydenta. Nagle zrodziło się wielu fanów tej prezydentury, a powszechnie wyśmiewany wzrost, czy maniera mówienia stały się powodem do szacunku. Żeby nie było, że jestem nieczuła. Wydarzenie to i mnie zszokowało. Jednak powszechne obnoszenie się z żalem jest nie na miejscu, biorąc pod uwagę to ile ludzi krytycznie oceniało osobę prezydenta (i nie chodziło tu tylko kwestie rządzenia). Poza tym, podczas tego poranka zginęło też mnóstwo innych osób- również ważnych i równie wykształconych. Ja mam żal, że ich śmierć jest bardzo umniejszana. A co do zniczy na NK i innych portalach społecznościowych- brak mi słów.

Żaden ze mnie polityk, żaden ze mnie komentator, więc przechodzę do dalszej części posta.

A co dalej? Pora chyba na przedstawienie mojej współlokatorki. Dziewczyna jest miła, słodziutka wręcz... ale przy tej słodyczy jest także niesamowicie dwulicowa i po prostu.... głupia. Jest przy okazji tak pewna siebie, że aż mnie skręca ze złości;P Bo jak inaczej myśleć o osobie, która jest oburzona, że nie zaliczyła jednego egzaminu na studiach i jako argument koronny uważa "ja tyle płacę za te studia, że takie rzeczy nie powinny mieć miejsca!";/ Jak inaczej myśleć o osobie, która dzwoni do mnie średnio co 3 dni i prosi o kupno piwa dla swojego faceta jak będę wracała z pracy? Która nie potrafi się przyznać do błędu i wszystko co może zwala na innych? Która za szczyt swojej rozrywki intelektualnej uważa lekturę Kafeterii i najnowszego numeru Cosmopolitana? Która na zwolnienia chodzi niemal co miesiąc, a uważa, że powinna dostać podwyżkę przynajmniej o 500 zł?

Ech... za mało tu miejsca, żebym napisała o wszystkim co mnie wkurza. Czasami wydaje mi się, że to ja , niemal jedyna, mam w głowie tyle zdrowego rozsądku, że w sumie wcale nie jest takie zaskakujące, że dla reszty moich rówieśników nie starczyło;) Ale są to chwile, na ogół szybko orientuję się, że takie myślenie jest zgubne i czyni ze mnie zarozumiałą istotę.
Ale niech tam, dziś jestem zuchwała;P

1 komentarz:

  1. "Czasami wydaje mi się, że to ja , niemal jedyna, mam w głowie tyle zdrowego rozsądku, że w sumie wcale nie jest takie zaskakujące, że dla reszty moich rówieśników nie starczyło;)" - to jest bezbłędne. Tak, tak, tak! :) Uśmiałam się :D

    OdpowiedzUsuń