poniedziałek, 5 kwietnia 2010

Święta.

Święta.
Boże Narodzenie z Mikołajem, z białym śniegiem (bez żółtych pamiątek po psach, nie, nie), z choinka i iście sielsko- czekoladową atmosferą. Z Wigilią, z uśmiechnietą rodziną, która radośnie i długo biesiaduje wokół stołu.

Wielkanoc- zielono, radośnie, pachnąco, z nowalijkami, z wielkanocnym śniadaniem i znów- z taką świeżą wiosenną atmosferą wokół stołu.

Kto ma takie święta? Na ile taki obraz świąt jest tylko obrazkiem z reklamy?

Moje święta zawsze były inne. Zawsze były bardzo spokojne, zawsze miałam czas na czytanie książki, obejrzenie czegoś w telewizji, a teraz mam czas na pisanie na blogu.
Zawsze tak jest, że docenia się coś, czego się nie ma. I ja też marze teraz o innych świętach. Świetach jak z życzeń- tyle spokojnych, co i radosnych. O świętach nie we własnym pokoju, ale przy bogato zastawionym stole. Przy smacznym jedzeniu i niekoniecznie dużej ilości alkoholu. O świętach podczas których będę czuła, że to jest moje miejsce...
Nie chcę, żeby ten post był nadmiernie pesymistyczny. Jestem młoda, bez własnej rodziny, i czas kreowania własnej tradycji jest przede mną. Przyznam jednak, że nie mogę się doczekać, kiedy będę mogła sama przygotować wielkanocne śniadanie, dobierać kolor serwetek i dekoracji. Czyżby robiła się ze mnie "kura domowa"?;)
Pragnę stabilizacji. Własnego mieszkania, spokojnej pracy, swojego miejsca na ziemi. Będę musiała poczekać na to jeszcze kilka lat, ale tymczasem powinnam poświęcić trochę czasu na weryfikacji z jaką osobą będę mogła stworzyć życie o jakim tak bardzo marzę. Jestem 22-letnią młodą kobieta, a przede mną tyle pytań, na które muszę znaleźć odpowiedź. Nie przeraża mnie to. Będę walczyć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz