niedziela, 20 czerwca 2010

Cicho - sza i wakacje tuż - tuż.

Przede mną ostatnia prosta do udanego końca sesji. Najtrudniejszy egzamin mam za sobą, zaliczony powyżej moich oczekiwań, także jeśli szczęście nie opuści mnie jeszcze przez chwile, prawdopodobnie po raz pierwszy w historii mojej uczelnianej kariery zaliczę sesję letnią w terminie. I będę się mogła cieszyć 3 miesięcznymi wakacjami bez żadnych wrześniowych „zobowiązań”;) Cieszy mnie to bardzo i motywuje!

A wakacje… Na pewno będą inne od wszystkich. Z wielu powodów. Po pierwsze, po raz pierwszy nie będę musiała wykonywać pracy typowo „dorywczej” i będę zarobkowo zajmowała się czymś co naprawdę lubię! Może nie zarobię „kokosów”, ale mogę sobie na to pozwolić. Po drugie, mój Luby ma w planach kupić motor, a to otwiera drzwi do ciekawych wyjazdów i spędzania wolnego czasu w terenie. Po trzecie, wydaję za mąż własną matkę, co jest jeszcze dla mnie samej zjawiskiem nie do końca zrozumianym – ale z pewnością zmieni to także moje dotychczasowe życie…

Poza tym, chcę wybrać temat magisterki, zrobić praktyki studenckie, poduczyć się angielskiego, nadrobić zaległości w czytaniu, w słuchaniu… Praktycznie we wszystkim. Może zrealizuje mój plan odświeżenia wiadomości w niemieckiego, o którym pisałam?

Wierzę, że będzie fajnie i inaczej. To chyba ostatnie tak beztroskie wakacje, na jakie będę mogła sobie pozwolić, więc naprawdę mam silną motywacje, by wykorzystać je jak najlepiej.

Tymczasem… mamy ciszę wyborczą. Swój obywatelski obowiązek już wypełniłam i zagłosowałam. Ogólnie jestem osobą emocjonującą się polityką. Wiem, że ostatnia kampania była raczej występem zdolnych PR – owców, ale mimo to znajduję sporą przyjemność w śledzeniu tych wszystkich politycznych wydarzeń. Dziś po raz pierwszy pomyślałam, że w demokracji jednak nie każdy głos powinien być równy. Korzystając z okazji, że jestem w rodzinnym mieście, odwiedziłam ciotkę. Oczywiście rozmowa zeszła na politykę i cioteczka radośnie stwierdziła, że głosuje na kandydata, który jej zdaniem wygląda na geja. A geje to tacy wrażliwi ludzie. On nie ma żadnego poparcia. Będzie mu przykro. Więc ona odda mu swój głos. To co, że nie ma nawet pojęcia z ramienia jakiej partii kandyduje. To co, że nie ma pojęcia jakie poglądy reprezentuje.
Szanuje ludzi, którzy mają inne poglądy. Poglądy. Ale nie mogę strawić, że ktoś tak lekkomyślnie traktuje kwestie wyborów, a potem jest PIERWSZY do krytykowania.

Uf, musiałam się wygadać;)

5 komentarzy:

  1. Gratuluję egzaminu :) moja polityczna "pasja" wypaliła się wraz z tym jak przestałam mieć z kim o niej rozmawiać (czytaj: mój facet jest kompletnym ignorantem i powinnam się cieszyć, że w ogóle wie kto jest premierem) no ale cóż... motocykl? Jakoś nie jestem zaskoczona, toż to szczyt marzeń każdego chłopca :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Moja polityczna pasja też się wypaliła po przyjeździe na studia dokładnie z tego samego powodu. Po 2 latach zaczęło mi tego po prostu brakować, i chociaż daleko mi do dawnej Martiki- Politycznego- Fana, to jednak znajduję w sobie siłę by jako tako to ogarniać i wiedzieć co się dzieje:) Ale oczywiście nic na siłę:) Grunt, że wiesz kto jest premierem;)

    A co do motoru.. no własnie- marzenie każdego chłopca;P

    OdpowiedzUsuń
  3. gratulacje :) Widzę, że aktywne wakacje będą :) A motor? Rany, nie boisz się? :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Undi - troszkę się boję, ale w końcu Luby musi jeszcze zrobić kurs na prawko na kat. A, także mam nadzieję, że się pożądnie wyedukuje w tym temacie;) Na pewno będę tego pilnowała;)

    Oczywiście mogłabym się zaprzeć i powiedzieć "nigdy w życiu na to nie wsiądę", ale chyba nie ma sensu...

    OdpowiedzUsuń
  5. Ano cóż zrobić - jak ktoś czegoś chce to mu się nie przegada :)

    OdpowiedzUsuń