piątek, 4 czerwca 2010

Dwa wnioski i jeden sukces.

Dziś będzie o wnioskach. Może nie jestem przesadnie rozważną osobą, ale czasami uda mi się jakąś naukę wyciągnąć ze zdarzeń, które mi się przytrafiają.

A zatem - wniosek namber łan: planować można wiele, a życie i tak idzie swoim torem. Ok, przyznaję, że miewam bardziej błyskotliwe myśli - ale do sedna! Martwiłam się i o pieniądze, i o wakacje, i o brak doświadczenia. Przyszło wszystko - perspektywa zarobków, fajnej pracy i rozwijania swojej wiedzy - związanej ze studiami! A jakim cudem wszystko to przyszło do mnie w jednym czasie? Tutaj czas zapoznać się z ...

...wnioskiem namber TU: komunikacja to podstawa! Tak, znów brzmi trywialnie. O komunikacji słyszy się wiele; psycholodzy - radzą, gazety - piszą, telewizja - kłamie. Gdybym jednak siedziała cicho, potulnie wykonywała wszystkie polecenia - nadal byłabym w tym samym miejscu co tydzień temu - czyli z praktykami, które mnie nie satysfakcjonują i pilną potrzebą zdobycia jakiegokolwiek doświadczenia.

Nic nie ryzykowałam i zasygnalizowałam szefowej, że chciałabym się zacząć zajmować innymi tematami. System pracy poznałam, wszystko co mi zlecono robiłam bezbłędnie, więc uznałam, że po dwóch tygodniach zasługuję na trochę więcej wyzwań;) Początkowo trochę mnie zbyła i zasugerowała, żebym się zastanowiła co w takim razie chcę robić. I to właśnie mi otworzyło drzwi. Nie musiałam się zastanawiać, bo już dobrze to wiedziałam. Jedyne co zrobiłam to sprecyzowałam moje oczekiwania i wysunęłam kilka propozycji. Inicjatywa widać jest w cenie. Reszta potoczyła się bardzo szybko - dostałam propozycję pracy, trochę pochwał i zdecydowanie odsunięto mnie od działu, w którym dotychczas działałam. Teraz przede mną spotkanie z szefem szefów, który zapragnął mnie poznać osobiście:)

Tak naprawdę wciąż nie wierzę w to co się dzieje. Najbardziej motywujące jest to, że naprawdę wszystko zawdzięczam sobie (no i oczywiście reakcji Pani Naczelnej). Nie ma w tym wszystkim ani chwili przypadku. Sama znalazłam te praktyki, napisałam list motywacyjny, sama wyszłam z inicjatywą, a jak tylko pojawił się cień szansy - natychmiast to wykorzystałam.

To jest mój sukces - pierwszy tak ściśle związany z tematyką tego bloga. Nie chcę popadać w nadmierny zachwyt - ale to trudne. Nie chcę wyprzedzać zdarzeń - ale wyobraźnię mam bujną. Wiem, że muszę czekać co przyniesie rozmowa z Szefem - Szefów i jak bardzo nasze wizje się pokryją. Ale mimo to czuję się doceniona, jestem traktowana jak równorzędny partner i widzę przed sobą wyzwanie. Czy mogę chcieć więcej?

1 komentarz:

  1. Gratuluję z całego serca! Mogę się tylko domyślać jak bardzo jesteś szczęśliwa :)

    OdpowiedzUsuń