niedziela, 4 lipca 2010

Realizacja?

Sesja zakończyła się dla mnie tak jak planowałam, czyli bez perspektywy wrześniowych poprawek. Oczywiście od razu po egzaminach planowałam co ja pocznę z wolnym czasem, i tu czekała na mnie wielka niespodzianka - bo czasu wolnego nie miałam.

Od czerwca "dorabiałam" sobie w zupełnie inny niż dotychczas sposób - był projekt, cel, założenia i wszystko miało być skończone do końca miesiąca. Więc dzień po zakończonej sesji musiałam się zmobilizować i wszystko nadrobić. Nadrabiania było tyle, że praktycznie całe dnie spędzałam przy komputerze, w rozjazdach między biurem, a mieszkaniem. Teraz mam już (chwilowo) trochę mniej zajęć, więc mogłam sobie pozwolić i na wycieczkę do Rossmana i na zakup nowej kiecki;) Dwa kolejne weekendy mam zajęte przez śluby i wesela, w dodatku wyjazdowe, więc pierwsza połowa lipca będzie raczej intensywna wcale nie jestem z tego powodu wybitnie zadowolona, bo potrzeba mi raczej odpoczynku i oddechu niż nieprzespanych nocy.

Korzystając z tego, że mam więcej czasu postanowiłam jakoś zweryfikowaćv i rozplanować moje wakacyjne plany. Bo co z tego, że zakładałam, że będę się uczyła angielskiego, powtarzała niemiecki, czytała książki i do tego słuchała czegoś innego niż radiowy shit, skoro w efekcie czas starczało mi na pracę i oglądanie ostatniej serii Dextera?

Niemiecki: w tym tygodniu prawdopodobnie będę na chwilę w domu rodzinnym, więc zabiorę stamtąd wszystkie książki do niemieckiego z których kiedyś się uczyłam (przy okazji poprzedniej wizyty zupełnie o tym zapomniałam!). Poza tym w poniedziałek lub wtorek pójdę do warszawskiej , więc pewnie uda mi się tam kupić niedrogi zestaw ćwiczeń.

Angielski: Postanowiłam ambitnie zarezerwować sobie miejsce na kolejny semestr. Choć tak po prawdzie niewiele miało to wspólnego z ambicją;) Po pierwsze - nasza grupa była bardzo niewielka, w związku z czym powstało ryzyko, że szkoła nie zdecyduje się na utworzenie grupy kontynuującej. Im więcej osób zdecyduje się teraz - tym większe prawdopodobieństwo, że jednak grupa powstanie. Po drugie - zapisując się teraz dostałam 100 zł zniżki i gwarancję tej samej ceny na kolejny rok, co nie jest bez znaczenia, bo grupy certyfikatowe są zwykle sporo droższe. Poza tym, mam dostęp do biblioteki i filmoteki przez całe wakacje, więc to też ma mnie motywować i stymulować do nauki. Oczywiście do września mogę się jeszcze wycofać, ale skoro już zrobiłam ten pierwszy krok, to pewnie z błahych powodów tego nie zrobię;)
Z działań aktualnych: codziennie Six Minute English z BBC LE i troszkę słownictwa.
A skoro jesteśmy przy angielskim - może ktoś zna stronę na której mogę za darmo lub za niewielką opłatą oglądać filmy / seriale po angielsku?

Co do unikania radiowego shitu - z tym idzie mi najlepiej. I najprzyjemniej, nie ukrywam. Zaczęło się od skrzypaczki Vanessy Mae, potem odkryłam Michała Jelonka (który dla mnie momentami bywa trochę zbyt rockowy), następie zafascynowały mnie aranżacje muzyki Chopina wg Rock Loves Chopin. No a teraz, idąc za ciosem, po uświadomieniu sobie, że słucham samych "klonów" sięgnęłam do źródeł i siedzę w muzyce klasycznej - Bach, Beethoven itp. Przyznaję, że sama jestem zdziwiona, że się w tym odnajduję, ale jednocześnie jestem zadowowolona, że do tego dojrzałam.
Kto wie, może jak tak dalej pójdzie to dorosnę też do Trylogii?;>;)

1 komentarz:

  1. Nie wiem jak Ty ale jak bardzo lubię planować :) choć zawsze gorzej jest z realizacją tych planów... :)

    Ja na tej stronie http://tv.blinkx.com
    oglądam "Friends" (nigdy tego nie oglądałam w polskiej wersji)- może i Ty znajdziesz coś dla siebie :) nie wiem jeszcze czy są jakieś limity oglądania, bo aż tak długo nie oglądałam jednego dnia, w każdym razie nie trzeba się rejestrować i jest całkowicie za darmo :)

    OdpowiedzUsuń