poniedziałek, 30 sierpnia 2010

Arrivederci:)

Wychodzę z założenia, że każdy zasługuje na odrobinę odpoczynku i zawsze (nawet jeśli moje fundusze leżą i kwiczą;) staram się zorganizować chociaż krótki wakacyjny wyjazd. Mam wrażenie, że choćby mała zmiana klimatu, zobaczenie nowego miejsca, czy przeżycie czegoś innego ładuje akumulatory i poprawia nastrój. Nawet jeśli cały wypoczynek jest w gruncie rzeczy męczący (co wcale nie takie rzadkie;) można powiedzieć sobie, że urlop był, więc teraz nie ma wymówek i trzeba ostro pracować:)

W tym roku będę wypoczywała w Karkonoszach. Bardzo cieszyłam się na ten wyjazd, czekałam z niecierpliwością, bo wiedziałam, że wyjadę "dopiero" we wrześniu. Wrzesień za pasem, ja już jutro będę w górach, a małe niedomówienia z towarzystwem od wyjazdu, które nastąpiły "po drodze" trochę mnie zniechęciły. Teraz, przyznaje, nie bardzo mam ochotę na te wakacje, ale cóż - zaliczka zapłacona, poza tym i tak nie wyobrażam sobie co mogłabym robić w tym czasie, więc torba już prawie spakowana. Tu niestety nie obyło się bez wpadek, bo dziś rano zorientowałam się, że mam brudne wszystkie bluzy, włączyłam więc szybkie pranie, ale z tego wszystkiego zapomniałam sprawdzić kieszeni. Po wyjęciu ciuchów z pralki wszystkie były w małe białe farfocle, bo razem z bluzami uprałam chusteczkę higieniczną;/

Mimo wszystko liczę, że wrócę wypoczęta, uśmiechnięta, ale też ... zmęczona. Potrzebuję takiego "zmęczenia fizycznego", bo w zasadzie moje życie polega na siedzeniu na dupsku i nic nie wskazuje, żeby taki stan rzeczy uległ zmianie;)

2 komentarze:

  1. Miłego wyjazdu :-) Wracaj cała, zdrowa i wypoczęta ;-) ( a drobne przedwyjazdowe niesnaski zostaw w domu - nie ma co się zrażać i psuć sobie tak bardzo zasłużonego urlopu ;-) )

    OdpowiedzUsuń