niedziela, 12 września 2010

Jesienna chandra?

Wpadłam w jakiś marazm. Dni mijają bardzo szybko, spędzam je dość aktywnie, ale przy ogólnym bilansie wszystko wygląda jednak blado. W ramach szlifowania angielskiego czytam książkę, łikend spędziłam w rodzinnym domu więc korzystałam z dobrodziejstw telewizji i TVN24, oprócz tego czytam gazety, słucham muzyki, ale robię to wszystko bez przekonania i jest jakoś jałowo.

Nagle, niemal wszystko co robię wydaje się bez sensu. I angielski, i nauka, i nawet redakcja. Mój Luby dostał nową pracę, widzę jak się tam odnajduję, widzę, że ma zapewnione niezłe warunki. I boję się, że ja nie będę mogła czerpać takiej satysfakcji z mojego życia. Że będę przemęczona, że ciągle będę musiała się dokształcać, a przy tym będę czuła wielką presję.

Do tego przygnębiają mnie te praktyki. Wiem, że jestem monotematyczna i właściwie od dwóch miesięcy narzekam na nie przy okazji każdego posta, ale wierzcie, że jeśli coś tak bardzo męczy, a przy okazji jest tak ściśle związane z niedaleką (przecież) przyszłością, można przez to stracić wiele energii. Marzę by poświęcić się czemuś innemu, by zobaczyć jak wygląda praca w sądzie albo większej firmie. Niestety, przez najbliższe kilka miesięcy jest to niemożliwe.

Szkoda, widzę, że troszkę tracę cele i motywacje. Nie mogę napisać, że już niedługo wiosna, nie mogę napisać, że niedługo wypocznę… Wobec tego muszę liczyć, że „samo przejdzie”. Mam taką nadzieję, bo jeśli tak się nie stanie, wejdę w nowy rok akademicki zła, zniechęcona i już na starcie zmęczona…

3 komentarze:

  1. Martika nie pocieszę Cię, ale mogę powiedzieć, że w chandrze nie jesteś osamotniona. Mam ochotę schować się pod kołdrą, z nikim nie gadać i nie wyłazić do wiosny. Jedyne co mi wydaje się skuteczne to: przeczekać.

    OdpowiedzUsuń
  2. A jednak jest to pocieszenie;) Dobrze, że nie jestem jedyną marudą;) Oby przeszło!

    OdpowiedzUsuń
  3. a mnie jesień dodaje sił i motywacji xD dziwna jestem chyba

    (Undi)

    OdpowiedzUsuń