poniedziałek, 29 listopada 2010

Snow is snowing...

Zima, jak zwykle, zaskoczyła wszystkich;) I nawet ja, mimo regularnego emocjonowania się prognozami pogody, poczułam bolesny zawód, kiedy moją twarz uderzył mocny, mroźny powiew wiatru i spadającego śniegu. Oczywiście po raz kolejny wykazałam się pomysłowością, bo nie zorientowałam się, że skoro sypie śnieg i skoro nawet z mojej domowej łazienki słyszę odgłosy wiatru to może założenie kozaczków na obcasie, sięgających ledwo za kostkę jest raczej kiepskim pomysłem. Wpadło mi to do głowy dopiero jak zorientowałam się, że chodzę jak ledwo jarzący pijaczyna i jak było już zdecydowanie za późno, by wracać do domu i się przebrać. No ale nic, oczywiście, mamo, że wyciągnę wnioski na przyszłość (a oprócz tych wniosków wyciągnę prawdziwie zimowe obuwie na prawdziwie zimową zimę;)

Właściwie wolę zimę ze śniegiem niż jesień z deszczem. Zimie można dorobić ideologię - że na przykład sanki (dla tych młodszych), łyżwy (dla tych starszych) albo chociaż ciepłą herbatę lub grzaniec i koc (to dla mnie;), a jesień z deszczem to taka szarobura brzydka bryła. No, oczywiście wszystko to pod warunkiem, że się ten grzaniec i tą herbatę ma w zasięgu ręki i że w takie dni jak dziś (czyt. szalejący śnieg) można zostać w domu i oddać się podziwianiu zimy ze strony grzejnika;) Ale oczywiście takie rzeczy to tylko w marzeniach...

... dlatego właśnie ostatnio najchętniej spędzałabym czas tylko w łóżku. Budzenie się sprawia mi wiele trudności - do tego stopnia, że w ostatnim tygodniu zaspałam aż 2 razy pod rząd! Nie jestem niewyspana, ale mam w sobie taką wewnętrzną niechęć - do chodzenia na zajęcia, do chodzenia po zakupy i w ogóle do chodzenia gdziekolwiek. W tym wszystkim nadal przeważa wewnętrzny wkurw, a nie jesienna niemoc, więc nadal uważam, że jest całkiem nieźle;)

3 komentarze:

  1. A ja zdecydowanie wolę deszcz... Dziś, w tej zawiei na tramwaj czekałam pół godziny, co oznacza, że "jest źle" jak na warszawskie standardy :) co do niechęci i wstawania z łóżka... zaczęłam wręcz wielbić moją chorobę za to, że pozwoliła mi przez kilka dni nie iść do pracy!

    OdpowiedzUsuń
  2. I dobrze,że nie dajesz się depresji ;-)
    A co do zimy, to ja też wolę ja bardziej niż jesień aczkolwiek najchętniej widziałabym już znowu wiosnę ;-)

    Miłego tygodnia!

    OdpowiedzUsuń
  3. Helineth - napisałam przecież, że zima ma swój urok, jeśli w takie dni jak poniedziałkowy możemy pozwolić sobie na podziwianie jej zza okna;)

    Martyna - prawda jest taka, że ja też chcę już wiosnę...;)

    W ogóle znów zapowiadają śnieg i wiatr, więc szykuje się powtórka z rozrywki...
    Pozdrawiam ciepło!:)

    OdpowiedzUsuń