środa, 22 grudnia 2010

Nadrabianie zaległości

W tym roku zupełnie nie czuję nadzących świąt... No, niby byłam na Starym Mieście oglądać choinkę i dekoracje świąteczne, niby w radiu często słychać optymistyczne zimowo - świąteczne piosenki, ale mimo wszystko jakoś to do mnie nie przemawia. Może datego, że właściwie cały grudzień walczyłam z zaliczeniami i nie miałam czasu na upajanie się "atmosferą", a może po prostu dlatego, że święta wcale nie są jakimś wyjątkowym i magicznym czasem dla mnie. W tym roku nie będzie dodatkowo wigilii w takiej formule, w jakiej zawsze ją spędzałam, więc tym bardziej jest mi dziwnie. No ale cóż, właściwie bardzo potrzeba mi odpoczynku, muszę się porządnie wyspać i naładować akumulatory na styczeń i sesję, więc mam nadzieję, że chociaż to uda mi się zrealizować. Przerwa w pisaniu na blogu też mnie demotywowała, bo czułam, że wszystko w moim życiu stoi w miejscu, że nic się nie dzieje i że będzie tak aż do lutego;)
W każdym razie to, co sobie zaplanowałam - zrealizowałam. Póki co nadrobiłam wszystkie zaległości na uczelni, pozaliczałam koła, więc mogę się powoli szykować do.. kampanii styczniowej;) Troszkę zaniedbałam angielski, ale wszystko nadrobię przez najbliższe dni.

Tak jak wspominałam w poprzednim poście, postanowiłam zgłębić tajemnicę Sekretu;) Sekretu nie poznałam, ale przypomniałam sobie, że mamy w naszym studenckim mieszkaniu "Potęgę podświadomości". Na razie przeczytałam dopiero parę pierwszych rozdziałów, więc powstrzymam się od wydawania osądów... ale.... ;) We wtorek czekało mnie ciężkie kolokwium. To było już moje drugie podejście, prowadząca słynie ze złośliwości, więc z braku laku, zgodnie z zaleceniami książki, zaczęłam sobie wizualizować sukces. Wiecie, wyobrażałam sobie zwycięską muzykę w tle, konfettii spadające na mnie z sufitu - no - jak sukces to w pełnej krasie, prawda? Konfetti nie było, ale muzyka owszem - z telefonu;) Potęga podświadomości, czar mojej wiedzy, czy świąteczna dobrotliwość prowadzącej? Nie wiem;)

1 komentarz:

  1. mi się wydaje,że coś w tym pozytywnym myśleniu jest ;-) chociaż pewnie na efekt końcowy złożyło się wszystkiego po trochu ;-)
    ale tak czy siak - gratulacje ;*

    OdpowiedzUsuń