wtorek, 7 grudnia 2010

Pechowa dziewczyna!

Od pewnego czasu prześladuje mnie pech. I jest to prześladowanie na zaawansowanym poziomie - dotyczy niemal wszystkich dziedzin życia i jest "ze mną" codziennie... Właściwie nie mogę tego zrozumieć - bo ani nie stłukłam żadnego lusterka, ani nie wstaję ciągle lewą nogą. A jednak - jak już przyszedł, nie chce się odczepić.

Kolokwia niezaliczane ze względu na to, że zabrakło mi jednego (!) punktu, rozlany sok przecierowy w torebce, w konsekwencji upaćkana przecierową mazią książka i notatki, problemy ze źle zrośniętą ręką po moim weselnym wypadku i caaały szereg innych mniejszych lub większych potknięć. Najgorszy z tego wszystkiego jest brak czasu - maksimum wysiłku wkładam w studia, a jak widać i tak nie przynosi to oczekiwanych rezultatów. Uczę się uczciwie, dużo, przez to nie mam czasu na inne działalności. W tej chwili nie pracuję na poważnie, więc myślałam, że będę mogła sobie pozwolić na przeczytanie gazety, na większą ilość angielskiego itd. Nic z tych rzeczy. Jest to niesamowicie demotywujące i dołujące. Oczywiście po kolejnych porażkach przychodzi porównywanie się z innymi - że ktoś inny miał mniej czasu, a jednak zdołał się porządnie nauczyć, że ktoś miał więcej szczęścia w losowaniu pytań itd... Efekt jest taki, że czuję się jak kompletny głupek.

Nawet ostatnio pomyślałam sobie, że to życie jest takie niepewne, że takie ulotne, więc naprawdę fajnie by się było zacząć nim cieszyć, doceniać to wszystko co się ma - póki jestem młoda i energiczna. Ale w takich warunkach, gdzie terminy gonią, a ja żyję na energetykach, jedyną formą miłych drobiazgów jest czekolada, która leży obok mnie...

I tak, wiem, że nie można się do nikogo porównywać, wiem też, że prawo przyciągania działa i powinnam zacząć myśleć pozytywnie. Ale... jest to trudniejsze niż myślałam. Jak wypędzić pecha? Wciąż się staram...

1 komentarz:

  1. Jak wypędzic pecha? Hmmm... Może zrób sobie jeden dzień caaaałkowicie wolny od wszystkiego? Bez zajęć, nauki, większych obowiązków domowych? Za to ze słodyczami, domowym spa i czytaniem "lekkiej" książki... :)

    Ja wiem, że zbliża się sesja i w ogóle... ale może warto zaryzykowac? :p

    OdpowiedzUsuń