poniedziałek, 13 grudnia 2010

Zabić pecha!

Niestety, jak na razie moja kiepska passa wciąż trwa - do tego stopnia, że zaczynam się już przyzwyczajać i właściwie nie jestem zdziwiona moimi kolejnymi potknięciami. W zeszłym tygodniu zaliczyłam jeszcze niespodziewany pogrzeb (no, tak jakby pogrzeb mógł być w ogóle jakkolwiek spodziewany...) w moim rodzinnym mieście i utratę wszystkich notatek, jakie wyniosłam z 4 - godzinnej wizyty w bibliotece...

Zmieniłam jednak troszkę sposób myślenia i staram się nie koncentrować na tym "pechu", tylko traktować to jako kiepskie zbiegi okoliczności albo coś, co i tak obróci się na moją korzyść. Codziennie rano staram się wymyślać różne miłe punkty dnia, robić sobie małe przyjemności (bo tylko na takie jestem w stanie sobie pozwolić przy moim teraźniejszym grafiku), no i wieczorem zawsze przeznaczam przynajmniej kwadrans na moje nowe hobby - ale o tym kiedy indziej;) Na razie idzie mi całkiem nieźle i nawet jeśli trafiają mi się kolejne niekoniecznie miłe niespodzianki, nie tracę optymizmu - a to przecież ważne.

Przy okazji zainteresowałam się popularną książką "Sekret". Niektórzy twierdzą, że ta czyni ona prawdziwe cuda, jednak zawsze traktowałam to pobłażliwie, wychodząc z założenia, że wszystko opiera się na prawie przyciągania i pozytywnym myśleniu. Wczoraj stwierdziłam, że może nie warto tak generalizować i warto się wgłębić w temat. Taka lektura przy okazji nadchodzącej sesji i posesyjnego szukania pracy może tylko wzbogacić;)

2 komentarze:

  1. książki nie czytałam ale oglądałam film i muszę przyznać,że nastraja bardzo optymistycznie, chociaż niestety "czuć",że to produkcja amerykańska ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. No właśnie do tej pory nie czytałam Sekretu ze względu na to, że nie przepadam za książkami, które ciągle rozwodzą się nad myślą, którą można zmieścić na niecałej stronie;)No ale może źle do tego podchodzę - postanowiłam się o tym przekonać;) Kto wie, kto wie, może przyciągne do siebie tzw. "fortunę"?:)

    OdpowiedzUsuń