piątek, 18 marca 2011

A doba jak zwykle za krótka...

Czas, czas, czas. Odkąd studiuję niemal non stop walczę z upływającym czasem - zwłaszcza, że teraz leci mi on bardzo szybko - dni przemieniają się z miesiące, miesiące w lata... a ja mam wrażenie, że chwilkę temu witałam Nowy Rok - czy to już ten wiek i nim zdążę zamrugać obudzę się, jako 30- letnia kobieta?;) Od lat próbuję znaleźć złoty środek, który zagwarantuje mi pogodzenia nauki, często też pracy, życia towarzyskiego, życia kulturalnego, realizacji moich prywatnych celów i własnych przyjemności...

Na uczelni spędzam teraz niecałe 30 godzin tygodniowo. Dużo/mało? Kwestia sporna. Teoretycznie nie, zwłaszcza, że każdy kto był na studiach dziennych wie, że bywa, że zajęcia są odwoływane, przepadają itd. Do tego dochodzi jednak konieczność przygotowywania się na zajęcia (ja na 3 ćwiczenia muszę się uczyć lub choćby czytać coś wcześniej), zaliczenia (rzadko zdarza się tydzień bez żadnych "niespodzianek"), w międzyczasie angielski, czasami zaszaleję z jakąś gazetą, a bywa i tak, że wracam i jedyne na co mam ochotę to położyć się w łóżku i choćby obejrzeć jakiś film;)

Ostatnio do moich stałych punktów dnia doszła nauka z eTutora. Zaczęłam też działać w sprawie praktyk, ale o tym napiszę w jednym z kolejnych postów. Wciąż staram się pogłębiać wiedzę i przyznaję, że to, co studiuję daje mi coraz więcej satysfakcji. Wszystko stapia mi się w jedną całość, widzę powiązania, praktyczne zastosowania i...chcę więcej!:) Szkoda, że dopiero na 4 roku odkryłam w sobie takie zainteresowanie, ale fajnie, że w ogóle się pojawiło;)

Łapię się też na tym, że bardzo nie lubię presji. Kiedy robię coś "sama dla siebie", albo z myślą, że "kiedyś" mi się przyda (w sensie w dalszej perspektywie) - wszystko jest OK. Jednak jeśli już mam świadomość, że "muszę" coś zrobić, bo np. będę miała kolokwium albo upływa termin na oddanie jakiejś pracy - wtedy wymyślam tysiąc innych rzeczy, które sprawiłyby mi większą przyjemność. To jest taka postawa "na nie". Chciałabym z tym jakoś walczyć, bo przecież presja jest nieodłącznym elementem życia, obowiązki także, ale nie mam pomysłu jak temu przeciwdziałać;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz