wtorek, 1 marca 2011

Przestudiowanie;)

Od dłuższego czasu studia mnie po prostu męczą. I nawet nie chodzi o to, że nie chce mi się uczyć, ale o samą atmosferę i o wiele czasu, który spędzam na zajęciach, które same w sobie mogłyby być ciekawe, ale prowadzący nie potrafi wykrzesać nawet z siebie odrobiny pasji, czy choćby zaangażowania. Takie "znudzenie" przyszło do mnie w połowie 3 roku i wiem, że nie jestem jedyną w takiej sytuacji. Z pewnością gdybym studiowała kierunek w systemie bolońskim po licencjacie zdecydowałabym się na kontynuowanie nauki już w systemie zaocznym. Takie wyjście wydaje mi się najrozsądniejsze - można poznać co to znaczy prawdziwe "studiowanie", można sobie pozwolić na wiele studenckich imprez i zachowań, ale jednocześnie można uniknąć "przestudiowania" i znudzenia całym tym uczelnianym "blichtrem";)

Teraz chodzę na uczelnię, jak na złość mam ich całkiem zajęć, ale już po pierwszych myślę o tym, że chciałabym wrócić do domu;) Może ma na to wpływ też fakt, że denerwują mnie moi koledzy i koleżanki... Przez te 4 lata na pewno bardzo się wszyscy zmieniliśmy - "warszawka zmienia" - można powiedzieć, ale na pewno ma to też związek z tym, że po prostu jak tu przyjechaliśmy byliśmy nieopierzonymi przestraszonymi 19 - letnimi kurczakami;) Najbardziej razi mnie to, że bardzo dużo ludzi z roku uważa się już za pełnoprawnych prawników i na każdym kroku próbuje to udowodnić. Atmosfera się zagęszcza do tego stopnia, że ludzie potrafią usunąć z ogólnego maila informacje o kolokwium albo o tym, co trzeba przygotować na kolejne zajęcia;] Z drugiej strony jest grupa totalnych "leni", którzy jakimś cudem ślizgają się od sesji, do sesji, jednocześnie gardząc wręcz osobami, które jakoś tam się przykładają albo są czymś zainteresowane. Dziecinada. Zastanawiam się, czy tak jest tylko na prawie czy też na innych, bardziej "luzackich" kierunkach.

Najśmieszniejsze i nie ukrywam, że bardzo budujące jest to, że sama nauka mi się nie znudziła. Co więcej, dopiero teraz wszystko "stapia" mi się w jedną całość i naprawdę czerpię sporo przyjemności ze zdobywania wiedzy. Mam swoje zainteresowania, wiem jaka dziedzina mnie pociąga, więc mimo tego całego "przestudiowania", chęci stabilizacji (praca, stała pensja...) czuję, że nie jestem totalnie zagubiona.

Ale wieczny student? To nie dla mnie!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz