sobota, 16 kwietnia 2011

A ja szukam i szukam...

Na własnej skórze przekonuję się jak bardzo męczące i żmudne jest szukanie pracy... Mam ambicje na pracę poważniejszą, zgodną z kierunkiem studiów, a ofert kierowanych do prawie - absolwentów nie jest tak wiele. W związku z tym gimnastykuję się jak mogę - szukam w różnych gazetkach i broszurach uczelnianych, szukam w internecie - na portalach z pracą (pracuj.pl i tego typu), na portalach "branżowych" i na stronach dla studentów. Wchodzę też na strony różnej maści firm i zaglądam w zakładkę "kariera". Innych pomysłów nie mam...

Szukanie pracy w dzisiejszych czasach jest niby łatwiejsze - w dobie internetu chyba żadna poważna firma nie wymaga, by kandydaci CV składali osobiście, w związku z czym oszczędza się i pieniądze (bilety, dojazd) i czas - teoretycznie. Teoretycznie, bo w większości firm nie wystarczy wysłać dokumentów mailem - trzeba wypełnić specjalny formularz aplikacyjny, a to polega głównie na przepisywaniu swojego CV... Zajmuje to sporo czasu, a jeśli dodać do tego szukanie ofert okazuje się, że spędzam nad tym kilka, jeśli nie kilkanaście godzin tygodniowo... a wcale nie jest tak, że wysyłam te zgłoszenia tysiącami;)

Wysyłając te aplikacje i uzupełniając swoje doświadczenie zawodowe wiem, że jestem o jakieś dwa kroki do przodu w porównaniu do połowy mojego rocznika - pracowałam już w kilku miejscach, z czego dwa dotyczą bezpośrednio kierunku studiów. Jednak pojawia się też myśl, że to za mało, że inni mają więcej praktyk, że mogłam też popraktykować w jakimś urzędzie, że mogłam się lepiej uczyć i że teraz mogę sobie "poszpanować" co najwyżej tym studenckim "dorabianiem sobie". W końcu jednak dochodzę do wniosku, że nie ma jedynej słusznej drogi - gdybym co wakacje robiła pełnowymiarowe praktyki, nie pracowałabym wtedy => teraz nie miałabym oszczędności i w efekcie teraz zależałoby mi na $ i nie mogłabym skupić się na zdobywaniu doświadczenia...

Plus jest taki, że na razie nie zrażam się ciszą - większość ofert dotyczy tzw. programów wakacyjnych, więc domyślam się, że sam proces rekrutacyjny będzie się odbywał w okolicach maja lub nawet czerwca. Z drugiej strony jednak - jestem "zawieszona", bo nie mam pojęcia co będę robiła w wakacje, a nie mam wątpliwości, że coś robić muszę. Plan Zero jest taki, by zahaczyć się na jakiś płatny staż, a potem może nawet uda się tam zostać. Jeśli to nie wypali będę musiała poszukać jakieś byle pracy na 2 - 3 dni w tygodniu, a resztę czasu spędzę robiąc jako troll w jakiejś kancelarii za uśmiech albo szklankę wody:P Teraz, jak wspominałam, skupiam się na tych płatnych programach, w międzyczasie robię sobie bazę kancelarii, które wydają się w porządku i pod koniec maja zamierzam wysyłać tam zgłoszenia z pytaniem czy aby nie poszukują darmowej siły roboczej;)

Uf, dość narzekania! Szczerze mówiąc, jestem dość zaskoczona, że działam tak "metodycznie" - dobre zorganizowanie nigdy nie było moją najmocniejszą stroną, ale mam nadzieję, że obrałam dobrą taktykę i wysiłek się opłaci:)

7 komentarzy:

  1. No tak, znaleźć dobrą pracę nie jest łatwo, ale doświadczenie w zawodzie zdobyte już w czasie studiów na pewno zaprocentuje;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Też się muszę zabrać za szukanie pracy. Dobrze że o Tym napisałaś, takie posty bardzo mnie zagrzewają do wali:) powodzenia:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Programy wakacyjne są świetne, choć rzeczywiście sama rekrutacja i oczekiwanie może męczyć. Ja właśnie dzięki temu mam pracę w zawodzie. Ja pracy szukałam łącznie 3,5 miesiąca, ale ciężko było... Dla "pocieszenia" dodam, że niektóre firmy odzywały się do mnie np. 2 miesiące po otrzymaniu mojej aplikacji, rekordziści odezwali się po pół roku. Tylko na tą chwilę chcę zdobyć przynajmniej ten rok pracy w zawodzie, później na poważnie pomyślę o zmianie pracy.

    OdpowiedzUsuń
  4. "Krok do przodu za innymi" - motywujące, prawda? :) U mnie niestety wielkie szukanie pracy nie wypaliło, ale 3mam kciuki aby Tobie się udało!

    OdpowiedzUsuń
  5. "Krok do przodu przed innymi" miało być :P

    OdpowiedzUsuń
  6. Helineth - nie mów, że szukanie pracy nie wypaliło, bo jednak coś Ci się udało - i to właśnie w kwestii zawodowej!:) Gdyby udało Ci się znaleźć pracę nie wiadomo, czy dałabyś radę to połączyć z Twoją nową funkcją:)

    Anorexic.Candy - szczerze powiedziawszy pamiętam z Twojego bloga, że brałaś udział właśnie w programie wakacyjnym i to było swojego rodzaju zachętą dla mnie:)

    Dzięki za motywację - mam nadzieję, że uda się mnie i Wam:)

    OdpowiedzUsuń