czwartek, 26 maja 2011

Machina ruszyła!

S.E.S.J.A (System Eliminacji Studentów Jest Aktywny) - chyba każdy student zaraz na początku studiów poznał rozwinięcie tego skrótu:) Prawdę mówiąc wątpię, żeby teraz dali radę mnie wyeliminować, ale faktycznie mogą mi troszkę skomplikować życie. No, dobrze, sama też mogę mieć udział w tym komplikowaniu;)

W każdym razie sesja ruszyła z kopyta. Moje studenckie życie, bez względu czy był to czas, gdy tylko studiowałam, czy studiowałam i pracowałam zawsze toczyło się od sesji do sesji. A kiedy przyszedł "ten czas" - maksymalny wysiłek, skupienie, zdobywanie materiałów i nauka od rana, do nocy przez kilkanaście dni. Ciężkie to czasy, ale przyznać muszę, że teraz wspominam to wszystko z lekkim rozrzewnieniem.

Ta sesja jest/będzie trochę inna niż poprzednie. Po pierwsze, w tej chwili przed sobą mam jeszcze tylko 2 egzaminy i 2 zaliczenia (zazwyczaj o tej porze roku miałam 5-6 egzaminów). Niestety, egzaminy są ciężkie, to procedury, więc przede mną jeszcze mnóstwo materiału do opanowania i sporo zarwanych nocy. Ale jest to w zasadzie ostatnia "prawdziwa" sesja - na przyszły rok zostały mi tylko przedmioty specjalizacyjne i pisanie pracy. Uczę się więc z myślą, że to ostatni taki studencki wysiłek (tak, celowo podkreślam - studencki), a po drugie, mimo ogólnego zmęczenia i przesycenia, uczę się ze sporą przyjemnością, bo ogólnie to przedmioty bardzo ciekawe i bardzo przydatne.

W tej chwili do pierwszych dni czerwca jestem wyłączona, bo przygotowuję się do pierwszego egzaminu. Potem będę miała chwilkę oddechu, na głowie oczywiście kolejny egzamin (ale lżejszy), zaczynam prawo jazdy, biorę udział w szkoleniu i będę musiała zacząć "kombinować" dalej - jednak mój plan dotyczący szeroko pojętej "przyszłości" bardzo się krystalizuje, dlatego myślę, że to także będzie w dużej mierze przyjemnością:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz