środa, 4 maja 2011

Maj, maj, maj....

Wspominałam już na blogu, że jak byłam młodsza jednym z moich pomysłów na przyszłość było zostanie wielkim astronomem;) Takie plany towarzyszyły mi przez większą część dzieciństwa i zostały porzucone dopiero przy bolesnym starciu z fizyką w szkolnej ławce;) Fakt jest jednak taki, że nadal o kosmosie wiem ciut więcej niż przeciętny człowiek i że jednym z moich małych marzeń było odwiedzenie planetarium w Toruniu...

Majówkę w tym roku spędziłam zupełnie inaczej niż zwykle, bo właśnie w Toruniu:) Już na etapie planowania podróży okazało się, że to miasto ma do zaoferowania znacznie więcej niż myślałam! W efekcie oprócz dwóch seansów w planetarium i orbitarium robiliśmy pierniki (z instruktorem oczywiście;), uczestniczyliśmy w nocnym zwiedzaniu fortu (średniowieczne mury i pochodnie w ręku dały niesamowity klimat) , odwiedziliśmy dom Kopernika i ruiny zamku Krzyżackiego, a nawet załapaliśmy się na bezpłatny spacer po mieście z przewodnikiem i pokaz „światło – dźwięk” przy toruńskiej fontannie. Wszystko to w dwa dni, więc nietrudno zgadnąć, że wróciłam padnięta fizycznie, ale i bardzo wypoczęta pod względem psychicznym – dwa dni bez trosk, bez nauki, spędzone dodatkowo na świeżym powietrzu robią swoje!:) Sam Toruń jest pięknym miastem, z bardzo rozbudowaną starówką. Zachowało się tam wiele pozostałości z XIII – XV wieku – do tego stopnia, że nawet toruńskie PZU, czy „Biedronka” ulokowane są w średniowiecznych kamienicach:)

W ogóle chciałam napisać, że nie rozumiem ludzi, którzy wychodzą z założenia, że "urlopowanie" w Polsce nie da im nic poza niepewną pogodą;/ Sprawdza się powiedzenie "cudze chwalicie, a swego nie znacie" - Polska pod względem turystycznym wcale nie jest takim nieudanym pomysłem - miejsce wystarcz wybrać "z głową", a z pewnością nie da rady się nudzić!

______________

No dobra - a po tym rozleniwieniu czas wziąć się do roboty – i to nie ma nawet czasu na rozgrzewkę! Na uczelni zaczynam okres zaliczeń, który nieprzerwanie będzie ciągnął się aż do końca sesji. Angielski ostatnio też troszkę zaniedbałam, ograniczając się głównie do robienia powtórek – ale od dziś lecę dalej z lekcjami. No i oczywiście mam nadzieję, że wkrótce rozdzwoni się mój telefon w sprawie aplikacji, które porozsyłałam do niemal wszystkich warszawskich firm;)

Warszawski maj powitał mnie deszczem ze śniegiem - tak ponury początek może przynieść tylko słoneczne i dobre zakończenie;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz