sobota, 14 maja 2011

A Ty wiesz co jesz?:)

Jakiś czas temu pisałam, że chciałabym wprowadzić pewne zmiany w mojej diecie. Przeraziłam się bogactwem sztucznych barwników i konserwantów w jedzeniu, które wcinam przecież codziennie i postanowiłam bardziej zainteresować się składem produktów żywnościowych, a przez to jeść bardziej świadomie:) Muszę przyznać, że bardzo wciągnęłam się w wybieranie lepszej jakości, za niekoniecznie wyższą cenę. Wprowadziłam też kilka zmian m.in. w przygotowywaniu posiłków i chociaż wciąż staram się wybierać lepiej, jeść lepiej i wiedzieć więcej - postanowiłam zrobić małe podsumowanie tych małych zmian.

  1. Przede wszystkim przerzuciłam się z białych bułek na chleb. Staram się wybierać bochenki, które zrobione są z mąki razowej i ewentualnie mają dodatki jak słonecznik, siemię lniane, otręby itp. Unikam pieczywa z drożdżami, a już zupełnie pomijam takie, w którego składzie są jakieś E-cośtam, stabilizatory i konserwanty. Akurat chleb "zużywa" się bardzo szybko, więc niekoniecznie musi być tak dobrze zakonserwowany.
  2. Tak jak pisałam w poprzedniej notce - prawie całkowicie zrezygnowałam z wędliny - wyjątki robię rzadko i najczęściej na rzecz "swojskiej", sprawdzonej szynki czy kiełbasy. W zamian jem sporo nabiału, sama "kręcę" różnego rodzaju pasty (od tych na bazie twarogu po takie z rybą wędzoną czy tuńczykiem). Jak było zimniej lubiłam też na śniadanko wciągnąć chleb posmarowany miodem:)
  3. Zupę pomidorową zawsze robię z pomidorów w puszce i wydłużam czas gotowania pomidorów (kiedyś dodawałam je na sam koniec) - dowiedziałam się, że podczas gotowania pomidory wydzielają likopen, który jest źródłem młodości;)
  4. Do jedzenia (np. do ryżu z sosem, do kaszy gryczanej) dodaję siemię lniane, które jest źródłem bardzo wielu cennych składników - między innymi lecytyny:) Poza tym samo siemię ochrania żołądek i dobrze wpływa na układ trawienny.
  5. Znacznie ograniczyłam słodycze! Jest to dla mnie spore zaskoczenie, bo właściwie wcześniej w ogóle o tym nie myślałam. Tymczasem okazało się, że wciągałam słodycze z braku alternatywy! Teraz jak mam ochotę na coś "małego" robię sobie jogurt z musli (albo z otrębami i rodzynkami), ewentualnie jem banana lub.... piję herbatkę...
  6. ...rozkochałam się w herbatach smakowych. Moim faworytem jest herbatka o smaku "toffi ze śmietaną", dostępna z Rossmanie;P Poza tym bardzo lubię takie ziołowe napary, np. ostatnio pijam kompozycję ośmiu ziół z Biedronki;) Świetnie gaszą pragnienie (będą idealne schłodzone na upały), a przy tym są zdrowsze niż jakieś gotowe napoje.
  7. Moją podstawą obiadową jest makaron/ryż z jakimś sosem;) Nieskomplikowane, tanie, szybkie - dania idealne;) Teraz nadal często tak jadam, ale staram się dokroić chociaż jedno warzywko albo dodawać warzywka na patelnie:)
  8. Ryż biały zamieniłam na brązowy (jest tylko o 30 gr droższy) - tylko od razu chciałabym zaznaczyć, że ugotowanie (tak żeby był miękki) ryżu brązowego firmy Kupiec graniczy z cudem (albo to ja miałam jakąś wybrakowaną partię..)

No i tyle tych moich małych zmian:) Oczywiście podkreślam, że nie stałam się jakimś fanatykiem;) Ostatnio jadłam na obiad mrożoną pizzę, a i zdarza mi się zjeść fast-fooda;)

Teraz najważniejsze - czy się opłaca? Finansowo - wydaje mi się, że moja "ulepszona" dieta jest tylko odrobinę droższa niż poprzednio. Zdrowiej niekoniecznie znaczy drożej! Nauczyłam się czytać składy, a przez to wybierać produkty lepszej jakości, których potem się "trzymam". Nawet kupując butelkę keczupu można wybrać taki, który nie ma konserwantów i zawiera więcej pomidorów niż jego inne odpowiedniki.

A czy widzę jakieś efekty? Tak - zdrowie, skóra, włosy i paznokcie. Przez całą wiosnę nie złapało mnie żadne przeziębienie, na twarzy mam znacznie mniej niemiłych "niespodzianek", a paznokcie, które wcześniej baaaaardzo się rozdwajały stały się dużo mocniejsze!

11 komentarzy:

  1. też się staram zdrowiej odżywiać, muszę ograniczyć słodycze, bo się nimi tylko zapycham, i nic innego bym nie jadła. i też uwielbiam makarony - u mnie górują ;)jeszcze piję dużo wody, i nie piję herbat z torebek :)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. ze słodyczami to ja mam taką zasadę, że jak już jem, to tylko naprawdę dobre. na jakieś buble, tanie czekolady, średnio smaczne ciasteczka, czy czipsy to mi najzwyczajniej w świecie szkoda kalorii.

    mam też ostatnio tak, że uważam jakie wody mineralne piję, poczytałam o tym trochę i okazuje się, że woda wodzie nierówna :)

    a ryż brązowy nie jest dla mnie :P to czekanie mnie zabijaaaaaaaa!

    a powiedz mi, jak zmiany w żywieniu przełożyły się na Twoją wagę? :)

    OdpowiedzUsuń
  4. ileana - ja też baaardzo lubię makaron, a dowiedziałam się niedawno, że to wcale nie jest tak kaloryczne danie, a do tego może być zdrowe. Przede wszystkim trzeba kupować makarony z semoliną (a nie te ileś-jajeczne) i gotować je al dente:)

    Martyna - ja kupuję ryż brązowy paraboiled i czekan na niego 12 minut - firma Brita, zdaje się:) A z wodą mineralną masz rację - ja teraz kupuję muszyniankę, ale nadal nie udaje mi się pić "co najmniej" butelki;)

    Co do wagi - zmiana diety nie była sposobem na odchudzanie, bo jestem szczupła i tego nie potrzebuję. Moja waga jest taka sama, jak wcześniej, ale faktem jest, że jadam spore porcje. No i ja akurat mam słabość do czipsów!:(

    OdpowiedzUsuń
  5. podziwiam i wezmę z Ciebie przykład, o ile wytrzymam xD

    OdpowiedzUsuń
  6. Ciekawa dieta i rzeczywiście brzmi zdrowo ale pewnie kosztuje trochę wysiłku? Wydaje mi się dość czasochłonne oglądanie składów wszystkich produktów, które się kupuje, ale może to kwestia wprawy? No i co ze smakiem? Czy jedzenie jest równie dobre jak przed wprowadzeniem zmian? Z doświadczenia wiem, że substytut jest zwykle gorszy od oryginału i np. do serka homogenizowanego nie podchodzi mi żadne inne pieczywo niż zwykła kajzerka (a więc drożdżowa i biała) lub ewentualnie chałka/bagietka.:) Co najgorsze (dla zdrowia) jak najświeższa, wręcz jeszcze ciepła.
    Z Twojej diety najbardziej mi się podobają punkty 5 (tylko ja bym jako zamiennik dała jakiś owoc) i 7 (uwielbiam ryż). A właśnie, a co z kasz? :D

    Mam też podobne zdanie do Martyny odnośnie słodyczy. Jak wybierać już jakiś, to te najlepsze!:D

    OdpowiedzUsuń
  7. Pozytywko - zaznaczyłam na początku, że nie jestem fanatykiem:) Jem czasami i drożdżówki i białe buły, jeśli mam na nie ochotę:) Zazwyczaj jednak staram się kupować to "zdrowsze" pieczywko. Nawet biały chleb można wybrać tak, by nie zawierał masy spulchniaczy i konserwantów, ale składał się z 2 rodzajów mąki i wody:)

    Nie jest to tak czasochłonne. Oczywiście na początku musiałam "wybrać" nowe produkty, ale teraz jak idę do sklepu to już wiem co chcę;) I nie jest tak, że jem tylko jeden rodzaj chleba, czy serków - wciąż mam wybór;)

    Jeśli chodzi o smak - szczerze mówiąc nie zmieniło się za wiele. Makaron z semoliną smakuje tak samo jak 2-jajeczny, kanapka z pomidorem jest przecież lepsza niż bez, a między zupą na koncentracie, a zupą na pomidorach z puszki nie ma przecież dużej różnicy:) To tylko przykłady, ale smak poszedł tylko na plus, bo jadam to, na co mam ochotę. Jedyne z czego zrezygnowałam to te "sosy" z proszku.

    A jeśli chodzi o kaszę - nigdy nie byłam jej fanem:) Teraz robię sobie taką potrawkę z kaszy gryczanej, pomidorów z puszki, cukinii, siemienia i ...rozmoczonych rodzynek. Do tego daję 2 ząbki czosnku i naprawdę wiele osób się już tym zajadało, także polecam:)

    Wszystko z głową:) Te zmiany nie są jakieś duże, po prostu poszytałam trochę na ten temat i staram się w oparciu o tą wiedzę robić zakupy. Ale nic nie robię wbrew sobie. Przyznaję jednak, że rezultaty widzę - choćby w paznokciach, które przez bardzo długi czas strasznie się rozdwajały i łamały...

    OdpowiedzUsuń
  8. Wjechałaś mi na ambicję, a przynajmniej wzbudziłaś u mnie mimowolne wyrzuty sumienia :) Tzn. żywię się tym co zwykle, ale od paru dni tak patrzę na to jedzenie i zastanawiam się jaki procent to konserwanty? :) Też muszę zacząć myśleć o zdrowej diecie...

    OdpowiedzUsuń
  9. Martika, chyba za bardzo odniosłam to co napisałaś do siebie i nie byłam do końca obiektywna. :) Po prostu u mnie zastosowanie Twojej diety byłoby naprawdę sporą zmianą - stąd mój komentarz o zmianie smaku czy czasochłonności dotyczącej czytania etykiet ze składami. Jakoś tak dużo mi się wydało w Twojej diecie różnych hmm, nazwijmy to ziaren/zbóż - musli, siemię lniane dodawane do jedzenia, chleb z dodatkami w postaci otrąb, słonecznika itd. i miałam wrażenie, że to naprawdę mocno zmienia smak potraw. :)
    Ale patrząc na to tak zupełnie obiektywnie, jak ktoś lubi te wszystkie "ziarna" to dieta rzeczywiście wydaje się mieć dobry smak a jednocześnie jest przy tym zdrowa a zarazem niedroga. :)
    A tą potrawkę z kaszy chętnie wypróbuję bo brzmi smakowicie a ja uwielbiam kaszę, tylko może daruję sobie siemię bo jakoś nie mam przekonania. :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Gratuluję udanej zmiany nawyków żywieniowych. Dobre podejście jest najważniejsze, bo bez niego dieta to tylko katowanie własnego organizmu. Ja tez lubię zdrowe jedzonko, powinnam tylko wyeliminować czekoladę, ale jakoś mi to nie idzie...

    OdpowiedzUsuń
  11. Pozytywko - kiedyś też nie lubiłam "ziaren";) ale popróbowałam i okazało się, że nie wszystkie są złe;) Nadal nie przepadam za otrębami, ale z rodzynkami, jabłkiem i jogurtem nie są złe;) No i jak pisałam wcześniej - nawet chlebek biały można wybrać tak, by nie zawierał calego arsenału spulchniaczy:)

    Kropelko - no ja powinnam wyeliminować czipsy i piwo - bo jednak lubię, smakuje mi i koniec. Ale nic na siłę:) cieszę się, że w ogóle coś robię w tym kierunku;)

    OdpowiedzUsuń