sobota, 21 maja 2011

"Weź mnie!";)

Po 4 latach studiów przyszedł moment, którego chyba każdy studenciak się boi - stanęłam u progu Rynku Pracy i jestem towarem. Towarem, oczywiście, nieźle wyeksponowanym, ale jak każdy, mającym swoje słabości i niedociągnięcia. No i stoję, prężę się, pocę, staram i czekam - czekam, aż ktoś się mną zainteresuje, aż w końcu powie "biorę!";)

Niestety, do CV, które wysłałam "bez ogłoszenia" nie ma żadnego odzewu. Teoretycznie ktoś jeszcze może zadzwoni, bo w liście motywacyjnym uczciwie pisałam, że w pełni dyspozycyjna będę dopiero od połowy czerwca, no ale... nie ukrywam, że tracę na to nadzieje... W "Grasz o staż" drugi etap (zapraszanie na rozmowy z potencjalnymi pracodawcami) trwa do końca maja - do końca miesiąca dostało 9 dni, więc mocno wątpię czy coś się w tej kwestii ruszy. Tak jak wspominałam wcześniej, mam tylko nadzieję, że otrzymam jakąś informację zwrotną, bo jednak na rozwiązanie zadania poświęciłam trochę czasu i jestem ciekawa co zrobiłam źle.

Natomiast jeśli chodzi o CV, które wysłałam w odpowiedzi na konkretne ogłoszenie (także programy wakacyjne) - też szału nie ma. Do tej pory byłam na 3 rozmowach - o tym, że pierwsza skończyła się fiaskiem już pisałam, druga to te nieszczęsne testy (które jednak okazały się być całkiem skomplikowane) - minął już tydzień, więc chyba już się nie odezwą. Trzecią odbyłam wczoraj - wydaje mi się, że mam całkiem spore szanse, ale ... mój potencjalny pracodawca zachował się baaaardzo nieprofesjonalnie, co mnie strasznie odstraszyło i zniesmaczyło...

Także moje poszukiwania pracy idą, delikatnie mówiąc, bez rewelacji. Zaczęłam się wobec tego zastanawiać nad jakąś alternatywą. Wymyśliłam 2 wyjścia:

wersja A: poszukam pracy na 2 - 3 dni w tygodniu na telefonach, a w pozostałe dni poszukam sobie bezpłatnych praktyk w kancelarii. W międzyczasie oczywiście będę wysyłała zgłoszenia i czekała na odzew. Wydaje mi się, że skoro będę za darmo pracować w kancelarii to jednak nie powinno być problemu, żebym ewentualnie wyszła w środku dnia na rozmowę, albo później przyszła...
wersja B: szukam pracy w banku, nie w dziale prawnym, a w jakimś mniej obleganym, może nawet jako doradca klienta. Ewentualnie w biurze nieruchomości lub w tym podobnym miejscu, gdzie moje (prawie) wykształcenie jest atutem tylko na rozmowie kwalifikacyjnej, a nie przyda się w wykonywaniu pracy. Biorę też pod uwagę jakieś redakcje i wydawnictwa.

Plusem wersji A jest to, że wciąż będę zdobywała to "bezcenne doświadczenie", minusem, że jednak będę musiała się troszkę nagimnastykować, żeby wszystko razem ładnie zgrać. Boję się też, że nie będzie tak łatwo znaleźć pracę na 2 - 3 dni w tyg., biorąc pod uwagę także to, że bardzo zależy mi na kilku dniach wolnych na początku sierpnia...

Plusem wersji B jest to, że pewnie wkrótce znalazłabym taką pracę i nie musiałabym się martwić o nic (także o finanse..)... Ale pewnie bym się tam "zastała" i nie wiem czy potem łatwo by mi było szukać nowej pracy, zgodnej z kierunkiem studiów...

Ech, szczerze mówiąc miałam nadzieję, że pójdzie trochę łatwiej. Nie to, że oczekiwałam, że pracodawcy będą się o mnie bić, a ja będę tylko przebierała w ofertach, ale jednak miałam nadzieję, że w czerwcu już będę miała realny plan na wakacje. Nic jednak w życiu nie jest proste, więc postaram się i w tej sytuacji znaleźć najlepsze rozwiązanie:)

5 komentarzy:

  1. Mam pytanie, pisałaś o czterech latach studiów, tzn zrobiłaś mgr wcześniej czy licencjat jakoś dłużej? Jeżeli to licencjat i planujesz mgr robic zaocznie to jestem za wersja A. Jeżeli to mgr. to...tez jestem za wersją A ale zw ścisłym ograniczeniem czasowym tzn chodzisz na te praktyki dajmy na to pół rok a jak nic się z praca w zawodzoe nie ruszy to wersja B.

    OdpowiedzUsuń
  2. Kropelko - ja mam studia jednolite magisterskie:) Prawa nie można studiować w systemie bolońskim. Co nie zmienia faktu, że na 5 roku będę miała bardzo mało zajęć i na dobrą sprawę mogę pozwolić sobie nawet na pracę na cały etat (albo blisko całego etatu...)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wiem co to znaczy długo szukać pracy ;( Niestety w obecnych czasach jest z tym coraz gorzej i aby trafić na pracę marzeń (istnieje taka??) trzeba mieć naprawdę dużo szczęścia. Powodzenia i dawaj znać jak idzie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja bym chyba wybrała na początek wersję A - wiadomo, że będzie trudniej, ale jeśli już zaczepisz się w jakiejś kancelarii, to jeśli będą szukali pracownika będziesz pierwsza w kolejce, więc może się opłacać. Życzę powodzenia;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jeśli wybierzesz opcję A to nie nastawiaj się za bardzo, że jeśli pracujesz za darmo to wyjścia będą bezproblemowe. Nie mówię tego z przekąsem ale tak jakby ostrzegam ;) W kancelarii, gdzie jest nawał pracy chcą wykorzystać darmowego pracownika na maksa i jeśli są terminy to pracę trzeba wykonać - wyjść później.

    P.S. z doswiadczenia

    OdpowiedzUsuń