środa, 8 czerwca 2011

Moje prywatne demotywatory.

Już dawno zorientowałam się, że z duetu „kij czy marchewka” w moim przypadku zdecydowanie skuteczniejsza jest metoda marchewki;) To właśnie sukcesy (albo nawet sukcesiki bardzo małego kalibru) motywują mnie do działania, dają przysłowiowego „kopa”. Jeśli natomiast coś mi się nie udaje, tracę chęć, siły, a przy okazji moje poczucie wartości diametralnie się zmniejsza.

Oczywiście, myśląc zdroworozsądkowo, doskonale wiem, że poczucie wartości powinno tkwić gdzieś w środku mnie, a już na pewno nie powinno być uzależnione od „małych sukcesików” i „małych porażek”, ale jednak, nie umiem z tym skutecznie walczyć...

Dodatkowo uświadomiłam sobie, że bardzo mnie demotywuje porównywanie się z innymi. Oczywiście porównuję się tylko z osobami, które w jakiś sposób mi imponują . Nie chcę być źle zrozumiana – nie reaguję zazdrością, tylko właśnie spadkiem wiary w samą siebie. A spadek wiary w siebie niesie za sobą kompletną „niemoc” i poczucie, że „jestem gorsza”.

Oczywiście sama nie raz pisałam na blogu, a nawet mówiłam pocieszając znajomych, że te małe porażki za chwilę będą tylko mglistym wspomnieniem. Wiem dobrze, że powinnam „robić swoje” i nie zrażać się tymczasowymi trudnościami. Wiem też, że porównywanie się to najgorsze co mogę sama sobie zafundować. A jednak – wciąż nie potrafię sobie z tym poradzić...

...a może powinnam napisać, że jeszcze nie potrafię sobie z tym poradzić? Warto wspomnieć, że jest to stosunkowo nowy „problem”, który przyszedł wraz ze zmianą nastawienia w stosunku do moich studiów i szeroko pojętą „ambicją”.

A Wy jak sobie radzicie z pokusą porównywania się do innych? Jak radzicie sobie, jeśli nie uda Wam się sprostać swoim planom? Jak reagujecie, jeśli macie wrażenie, że w stosunku do otoczenia "zostajecie w tyle"? Czy warto robić „dobrą minę do złej gry”?...

4 komentarze:

  1. Niestety człowiek jest istotą potrzebującą punktu odniesienia, więc porównania są nieuniknione. Ja również nieraz ubolewam nad tym, że jestem w czymś "gorsza" od innych, ale wtedy staram się uświadomić sobie, od ilu osób w tej sprawie jestem gorsza, a od ilu lepsza -> wystarczy, że jestem powyżej przeciętnej i od razu humor się poprawia;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też porównuję się do innych i zawsze to są osoby leprze, zdolniejsze itd. Jednak to mnie nie demotywuje wręcz przeciwnie. Patrzę na takie osoby i sobie myślę "wszym one są leprze ode mnie?" i już dostaję kopa do działania. Po prostu chcę być lepsza od nich. Taka moja tajemna rywalizacja. Wyznaję zasadę że lepiej celować w słońce i trafić w orła niż celować w orła i trafić w skałę.
    Sabinaice

    OdpowiedzUsuń
  3. Dobrze wiem, co to znaczy odstawać od reszty. W mojej licealnej klasie należałam do tej "gorszej" części klasy, dlatego, że moje gimnazjum nie górowało na liście i musiałam nadrobić zaległości.

    Jednak starałam się od samego początku nie zwracać uwagi na innych. Niektórzy wcześniej przerabiali już ten materiał, a dla mnie było to coś zupełnie nowego. Ale poradziłam sobie.

    Wiem, że to błahy przykład, ale prawdziwy :)

    OdpowiedzUsuń