sobota, 25 czerwca 2011

Przepis na "wybitność";)

Zacznę może trochę trywialnie, ale w życiu pełnimy wiele ról – dziecka dla naszych rodziców, partnera dla naszych „połówek”, znajomych dla naszych znajomych, no i pracownika, czy przedsiębiorcy – w każdym razie, tak umownie ujmując – towaru na rynku pracy. I o ile te pierwsze role można pełnić dość intuicyjnie, zdając się na nasze wewnętrzne przekonania, system wartości i ogólne doświadczenia życiowe, o tyle do pracy trzeba podejść bardziej metodycznie;)

Niech Was nie zmyli tytuł – wcale nie mam ambicji na bycie „wybitną”, ale jednak chciałabym być specjalistą w danej dziedzinie, tak by móc z tego czerpać i satysfakcję, i środki do życia;) Doszłam do wniosku, że na bycie „dobrym” składa się trzy elementy:

1. wiedza
2. doświadczenie
3. ogólne ogarnięcie

Ad. 1. Wiedza – jest nieodłącznym elementem każdej profesji – barman musi wiedzieć jakie alkohole do siebie pasują, kierowca musi dobrze znać przepisy ruchu drogowego, specjalista ds. marketingu powinien znać mechanizmy działania reklamy, chirurg musi doskonale orientować się w medycynie, a prawnik w prawie.
Ad. 2. Doświadczenie – mając wiedzę, ale nie posiadając doświadczenia mamy szansę stać się, w najlepszym wypadku, wybitnymi teoretykami. Jest to cenione, ale tylko w przypadku pracowników naukowych – cała reszta musi umieć przełożyć teorię na praktykę. Oczywiście w niektórych zawodach to właśnie głównie doświadczenie robi z nas specjalistów, ale w niektórych praktyka idzie w parze z teorią. Droga do zdobycia doświadczenie jest dość kręta – zaczynamy zazwyczaj od praktyk, potem liczymy na pracę…i tak dalej. Doświadczenie nigdy nie oszuka czasu – w przypadku zdobywania wiedzy można się uprzeć i nauczyć się czegoś w stosunkowo krótkim czasie – doświadczenie jest o tyle niewdzięczne, że trzeba je zdobywać latami…
Ad. 3. Ogarnięcie – to też zależy od specyfiki konkretnego zawodu. Ale nie ulega wątpliwości, że dobry mechanik musi znać się ogólnie na samochodach, a nie tylko na wybranym modelu, lekarz powinien ogarniać wiele dziedzin, tak by ewentualnie nie pomylić np. nerwobólów głowy od guza mózgu, a prawnik, aby być dobrym, nie może tylko zamykać się w jednej dziedzinie, ale mieć tzw. „szersze” pojęcie. Myślę, że to „ogarnięcie” jest wypadkową doświadczenia i naszych indywidualnych chęci, zainteresowania tematem, dodatkowymi lekturami, branżowymi czasopismami itp.

Chyba dobrze sobie uświadomić swoje mocne i słabsze strony i nad tym pracować. Ja wiem, że mam braki w całej tej triadzie, ale nie poddaję się i wierzę, że dam radę popracować nad każdym tym elementem.

Gdzie znaleźć wytrwałość? … :)

4 komentarze:

  1. I jeszcze trochę szczęścia do tego bym dodała, ale to, niestety, nie zależy już od nas ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj, oczywiście - szczęście jest bardzo ważne, ale wolę wychodzić z założenia, że każdy jest kowalem własnego losu niż czekać aż szczęście samo do mnie zapuka;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo mądrze napisałaś martiko, Ja również chciałabym być bardzo dobra w tym co robię. Prawda jest taka, że jeżeli umiesz coś dobrze robić, to w życiu nie zginiesz i nie ważne czy to jest szycie, naprawa samochodów czy medycyna. Ja bym do tych trzech punktów dorzuciła jeszcze szczyptę entuzjazmu, to czasem też czyni cuda.

    OdpowiedzUsuń
  4. Kropelko - zakładam, że jak ktoś "postanawia", że poświęci się określonej dziedzinie to tę krztę entuzjazmu znajdzie:) Poza tym uważam, że im bardziej człowiek w coś wchodzi, im więcej na ten temat czyta i wie, tym bardziej go to interesuje:) To taki cykl, w którym najtrudniejszy jest ten pierwszy krok (a właściwie kilka pierwszych kroków) - potem to, co robimy staje się częścią naszego życia...

    OdpowiedzUsuń