poniedziałek, 4 lipca 2011

Jak nie drzwiami to oknem?

Są takie przysłowia, których znaczenia w ogóle nie rozumiem;) Tak było w przypadku powiedzenia „jak nie drzwiami to oknem” – nigdy nie postępowałam w ten sposób, wychodząc z założenia, że jeśli mnie gdzieś nie chcą to honor karze mi tylko zrobić w tył zwrot i w żadnym wypadku się nie odwracać;) Musiałam troszkę przewartościować moje myślenie…

Po dziesiątkach rozesłanych CV zaproszono mnie tylko na 3 rozmowy kwalifikacyjne. Nie ukrywam, że nie tak to sobie wyobrażałam i chociaż oczywiście nie zakładałam z góry, że w propozycjach będę przebierać i wybierać to jednak miałam nadzieję, że załapię się choćby na program praktyk bezpłatnych. Niestety, nie udało się i szczerze mówiąc nadal zastanawia mnie dlaczego z niektórych miejsc nawet do mnie nie oddzwonili, mimo tego, że na pewno spełniałam wszystkie wymagania. No cóż, pewnych rzeczy nie jestem w stanie się dowiedzieć, więc nie ma sensu sobie tym zawracać głowy.

W międzyczasie udało mi się jednak znaleźć pracę przy pewnym projekcie unijnym (między Bogiem, a prawdą to ta praca akurat mnie sama znalazła). Nie jest to szczyt marzeń, bo moje obowiązki obejmują głównie obsługę klienta, ale na plus przemawia całkiem niezła pensja, ładnie brzmiące stanowisko, no i branża prawnicza, więc może jest szansa, że czegoś się nauczę. Pracę zaczynamy od października, więc pojawiło się pytanie – co z wakacjami?

Zdecydowałam, że skoro od października odzyskam płynność finansową, ale i utracę wiele czasu, który mogłabym poświęcić na rozwój i ewentualne zdobywanie doświadczenia, wakacje poświęcę na praktyki bezpłatne. Po raz kolejny zaczęłam więc maraton wysyłania CV - z ogłoszenia, bez ogłoszenia, nieważne;) Cisza. Znów zero odpowiedzi. W akcie desperacji zaczęłam dzwonić do kancelarii i po prostu pytać czy nie poszukują praktykanta. Oczywiście część nie było zainteresowanych, część poprosiła o CV na maila i potem się już nie odezwało, a jedna pani zaproponowała mi, żebym charytatywnie zajęła się ogarnięciem jej biura;/ Korzystając ze strony internetowej mojego biura karier trafiłam w końcu na kancelarię, która mnie „przygarnęła”. Zaczynam jutro. Profil świadczonych usług jest zbieżny z tym, co mnie interesuje, więc mam nadzieję, że wyciągnę z tych praktyk jak najwięcej. Idę tam zresztą właśnie z takim nastawieniem – zamierzam pytać, prosić, zaglądać i przeglądać wszystko co się da. Jeśli będzie tragicznie – nic nie stoi na przeszkodzie, bym po miesiącu się z nimi pożegnała – do stracenia mam niewiele – a zawsze zyskam wpis do CV i opinie;)

Nie ukrywam, że się trochę stresuję…poprzednie praktyki wspominam średnio – co prawda trochę się nauczyłam, ale atmosfera tam była dobijająca! Teraz nie muszę się martwić o wyrobienie określonej liczny godzin, więc liczę, że wszystko przejdzie bardziej gładko i z pożytkiem dla mnie;)

7 komentarzy:

  1. Tez mam problem z "wpychaniem się" na siłę do potencjalnego miejsca pracy. Wydaje mi się to, podobnie jak Tobie mało honorowe i poniżające, niestety chyba obecnie nie ma wyjścia.

    Gratuluję i życzę wytrwałości

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobrze że bańki mydlane wróciły:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Doświdczenie mam takie, że w usilnym szukaniu pracy: poczucie honoru jest mało w sumie istotne.
    Odmawiają, trzeba znaleźć sposób, by nie odmówili, ot tyle. A jak odmawiają to się nie zrażać w żadnym razie; nie traktować personalnie; nie gdybać,; nie zastanawiać się co sobie pomyślą.
    Dążenie konsekwentnie do celu (byle w ramch kultury) jest często dobrze postrzegane.


    Nie odpowiadają: zapewne z oszczędności. Co nie zmienia.

    Życzę powodzenia podczas praktyk :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Gratuluję znalezienia pracy! Przynajmniej masz jakiś stały punkt w obrazie swojej przyszłości, więc najbliższych kilka miesięcy rzeczywiście powinnaś wykorzystać jak najlepiej - powodzenia na praktykach;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Hej, jesteś już po studiach? w trakcie? i rozumiem, że studia związane z prawem?

    OdpowiedzUsuń
  6. Dzięki za wsparcie - jestem już po pierwszym dniu, ale wstrzymam się z wydawaniem ocen jeszcze ze 2 tygodnie:)

    Anonimowy - też się z tego cieszę;)Lubiłam swoje bańki;)

    Klaidua - dokładnie. Z kasą nie jest u mnie najlepiej, ale tragicznie też nie. Co najwyżej spłukam się niemal całkowicie, ale wydaje mi się, że warto teraz "zaryzykować". Za rok czeka mnie szukania pracy na stałe, więc do tego czasu chciałabym zdobyć jak najwięcej doświadczenia.

    Cinex - od października zaczynam 5 rok prawa. Studiuję dziennie, ale w przyszłym roku czeka mnie bardzo mało zajęć:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak to się mówi, najgorsza praca to szukanie pracy... Jest to praca bezpłatna, często wymagająca nakładów finansowych (dalekie dojazdy), stresująca, niewdzięczna i mało kiedy coś z niej wychodzi (przeważnie trzeba przejść przez dziesiątki firm, żeby choć na chwilę się w jednej z nich zatrzymać...)
    A widzę, że Ty całkiem nieźle sobie radzisz!
    Masz nagraną 1 pracę i załatwiłaś sobie druga by podnieść kwalifikacje - brawo i tak trzymać!

    OdpowiedzUsuń