niedziela, 7 sierpnia 2011

Pocztówka z wakacji...

Już rok temu pisałam o tym, że coroczne wyjazdy są dla mnie ważne. Takimi „wakacjami”, choćby i trwały tylko kilka dni żyję praktycznie cały rok – wspominając te, które już minęły i planując te, które są przede mną:) Pisałam też, że Polska jest pięknym miejscem na urlop i że błędem jest zachwycać się wspaniałością innych krajów nie doceniając tego, co jest obok nas.

W tym roku jednak przyszedł czas na podróż z kategorii tych dalszych i udało mi się spędzić tydzień w Bułgarii. Na co dzień jestem raczej „żyłą”, ale w tym przypadku nie żałuję ani złotówki. Wszystko było takie „łał” – pierwszy lot samolotem, pierwsze zetknięcie z troszkę inną kulturą, pierwszy odpoczynek w prawdziwym kurorcie. No i nie ma co ukrywać, że odpoczynek w miejscu, gdzie morze jest prawdziwie niebieskie, gdzie każdego dnia wita mnie słońce, a po wyjściu na balkon widzę plażę nie może być nieudany. Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym przez cały ten tydzień nie studiowała pilnie przewodnika – w ramach wycieczek dodatkowych udało mi się zobaczyć dwa miejsca wpisane na listę zabytków UNESCO i przepłynąć łódką jeden z dopływów Morza Czarnego, który biegnie wprost przez przepiękny rezerwat przyrody.



Gdybym miała powiedzieć co najbardziej mi się podobało bez wątpienia odpowiedziałabym – jedzenie! Lokalna kuchnia bardzo mi odpowiadała – mnóstwo warzyw, pysznych sałatek, aromatycznego sera, oliwy z oliwek… Lekko, zdrowo i przyjemnie – ta wycieczka na pewno odbije się na moich eksperymentach kulinarnych. Największe zaskoczenie w tym zakresie – frytki podawane z serem (nie trzeba było dosalać, a całe „danie” było bardzo syte).



Podsumowując - tegoroczny urlop był bardzo udany, a ja się tak rozochociłam, że chcę podróżować więcej i więcej;) Co teraz? Z bólem wracam do rzeczywistości. Pierwszy dzień „po” był naprawdę przygnębiający – zamiast morza miałam blokowiska, a zamiast słońca wieczorne oberwanie chmury. Teraz powoli zbieram się do kupy. Powoli – bo najbliższy tydzień pewnie jeszcze trochę się „polenię” i czas wolny będę spędzała na oglądaniu filmów, nadrabianiu zaległości internetowo – towarzyskich. Jednocześnie zbieram siły na kolejne działania, bo planuję nowe zajęcia na te ostatnie wakacyjne tygodnie.

5 komentarzy:

  1. Bułgaria znajduje się na mojej liście krajów, które chciałbym odwiedzić w najbliższym czasie dlatego też gdy spostrzegłem ten wpis na mojej twarzy pojawił się szeroki u uśmiech ;-)
    Dobrze, że wycieczka się udała i mam nadzieję, że miłe wspomnienia na długo zachowają się w Twojej pamięci
    Pozdrawiam Paweł ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bułgarii jeszcze nie zwiedziłam, ale być może się tam wybiorę :)

    Zazwyczaj niestety kuchnia w danym kraju nie za bardzo przypada mi do gustu (oprócz Włoch), bo jest dla mnie zbyt ciężka, ale są gusta i guściki :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Miło czytać, że urlop i wypoczynek się udał :)
    Myślę, że głównym urokiem, a na pewno wabikiem państw takich jak Bułgaria jest przewidywalna pogoda i to, że jadąc tam na wakacje mamy gwarancję, że każdego dnia przywita nas piękna pogoda i słońce ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ajć, zazdroszczę udanych wakacji z dala od domu! Martika, a może napiszesz jeszcze coś więcej o Bułgarii i wrzucisz kilka kolejnych fotek? Bardzo jestem ciekawy tamtych terenów i miło jakbyś się podzieliła jeszcze jakimiś przemyśleniami. Pozdrowionka!

    OdpowiedzUsuń
  5. LCL - nie planowałam pisać osobnego "krajoznawczego" posta o Bułgarii, bo przecież żaden ze mnie podróżnik;) Jeśli coś Cię specjalnie interesuje to oczywiście napisz, a postaram się pomóc na tyle, na ile będę potrafiła:)

    Bułgaria na pewno jest państwem w fazie rozwoju, kiedy pójdzie się na spacer kilka kilometrów brzegiem morza widać, że budownictwo kwitnie. Jest to też kraj pełen skrajności - z jednej strony widać biedę, a z drugiej wieczorami na ulice wyjeżdżają samochody (tubylców, na pewno!) warte tysiące euro. Zresztą w Bułgarii ponoć nie ma tzw. klasy średniej - są tylko albo uczciwie pracujący biedacy (i dotyczy to zarówno sprzątaczek, ulicznych handlarzy, jak i nauczycieli, bankowców), albo nieprzywoicie bogaci ludzie;) Na pewno wybrzeże jest o tyle ciekawe, że z jednej strony mamy morze, a z drugiej góry:)
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń