wtorek, 6 września 2011

Co w Warszawie "piszczy"?

Kiedy wybierałam miasto, w którym będę studiować wahałam się między Lublinem, a Warszawą (z prostego powodu – w obu miastach dostałam się na ten sam kierunek). Teraz ten dylemat rozstrzygnęłabym w dwie sekundy, ale gdy miałam jeszcze –naście lat nie brałam świadomie pod uwagę takich kryteriów jak „miejsca pracy”, „rozrywki”(zresztą oba miasta są pełne studentów), czy „rozwój”. Ostatecznie wybór padł na stolicę, ale duży wpływ miał na to mój Luby;)

W Warszawie szybko doceniłam możliwość szybkiego znalezienia pracy dorywczej, a także równie szybkiej zmiany tej pracy;) Dla chętnych studentów także praktyki, staże, wolontariaty w wielu różnych miejscach, w zależności od zainteresowań (od znajomych, studiujących w innych miejscach, wiem, że to wcale nie jest takie oczywiste). Poza tym: świetna komunikacja, wiele pięknych miejsc, zielone osiedla, mnóstwo parków, skwerków, fontann, stawów… Stare miasto, które za każdym razem zachwyca mnie różnorodnością – spacerując tamtędy można co pół minuty zobaczyć lub usłyszeć coś ciekawego – w zeszłą sobotę był to między innymi pokaz „latających” ogni, skrzypaczka, facet „grający” na garnkach, para, malująca obrazy przy użyciu farb w sprey’u, a nawet imprezowy beerbus;)

Oprócz tych wszystkich zalet Warszawa ma jednak także wady – bardzo szybkie tempo życia, długie dojazdy (gdziekolwiek – do pracy, do centrum, do szkoły) i duże koszty (myślę tu przede wszystkim o ekstremalnie drogich mieszkaniach). I to właśnie sprawia, że jeśli wszystko ułoży się po mojej myśli, za kilka lat się stąd wyprowadzę…

Oczywiście zdaję sobie sprawę, że jest mnóstwo osób dla których wymienione przeze mnie wady nie mają znaczenia. Mnie po prostu życie w stolicy nie do końca odpowiada, ale jak wyjdzie w praktyce – zobaczymy.

Natomiast do tego czasu chciałabym skorzystać z tej mocy atrakcji, jakie oferuje miasto.

Po pierwsze, chciałabym lepiej poznać historię. Do 25 września w każdą niedzielę organizowane są bezpłatne spacery z przewodnikiem. Więcej szczegółów tutaj.

Poza tym Warszawa jest pełna muzeów, o jakich pewnie większość z nas nie słyszała - spis wszystkich muzeów dostępny jest tutaj. Ja dokonałam subiektywnej selekcji i zdecydowałam się na dziewięć miejsc. Zaznaczam, że w niemal każdym muzeum jest jeden dzień otwarty w tygodniu, kiedy można zwiedzać bezpłatnie (więcej tutaj). Niestety nie dysponuję dużą ilością wolnego czasu w tygodniu, ta sytuacja pewnie nie zmieni się w roku akademickim, ale postaram się korzystać właśnie z tej możliwości.

Powyższy post, dotyczy Warszawy, ale zachęcam do poznawania innych miast – tych większych i mniejszych. Myślę, że może to być naprawdę fajny, ciekawy i kształcący sposób na spędzenie wolnego czasu. Jeśli podczas mojego zwiedzania natknę się na coś wybitnie interesującego na pewno napiszę o tym na blogu;)

17 komentarzy:

  1. Bardzo fajny pomysł z tym zwiedzaniem:) Ja ostatnio też zaczęłam si,ę interesować bardziej okolicą i choć z pewnością Łódź nie dysponuje taki zasobem atrakcji i zabytków jak Warszawa, to można znaleźć w województwie łódzkim kilka naprawdę pięknych miejsc:)

    A może skuszę się na odwiedzenie stolicy dzięki Twoim wpisom? :P

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajnie, fajnie... tylko czasu mało :(

    A może uda się zorganizować spotkanie członków BGS w Warszawie? :) Choć nie wiem czemu mam wrażenie, że większość jest z okolic Śląska...

    OdpowiedzUsuń
  3. To może gdzieś w połowie drogi między Warszawą a Śląskiem?;)
    A co do zwiedzania, to rzeczywiście fajny pomysł. Ja studiuję w Katowicach od dwóch lat i ciągle wybieram się do ZOO i Wesołego Miasteczka w Chorzowie, ale zawsze coś wypada i ostatecznie nic z tego nie wychodzi. Martika, zainspirowałaś mnie do nowego postanowienia na październik - odwiedzić chociaż jedno miejsce, w którym jeszcze nie byłam, ot tak, dla zwykłego relaksu;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Lenna - jestem pewna, że w Łodzi i okolicach także znajdziesz wiele fajnych i ciekawych miejsc:) I zapraszamy do Warszawy, oczywiście;)

    Helineth - w tej chwili też mam mało czasu w tygodniu, a już baardzo rzadko w godzinach otwarcia muzeów;) No ale nie twierdzę przecież, że odwiedzę te wszystkie miejsca w miesiąc;) Zajmie mi to może nawet rok, ale co z tego?;) Poza tym, jeśli będzie mi bardzo zależało na odwiedzeniu jakiegoś miejsca to "odżałuję" na bilet w któryś weekend;)

    Klaidua - myślę, że to bardzo dobry pomysł. W ciągu całego miesiąca zawsze znajdzie się choćby jedno popołudnie, które spędzamy na "nic-nie- robieniu". Czasami warto się zmobilizować, wyjść z domu i wreszcie coś zobaczyć:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Genialny pomysł, teraz zbyt wielu ludzi zachwyca się obcymi krajami a naszej Polski nawet nie spróbowało poznać.

    Ja jestem ze śląska i chętnie zawitałabym na spotkanie do Katowic lub Gliwic. Rozumiem jednak że potencjalna ekipa organizacyjna ma siedzibę w stolicy:P Warszawa jest trochę daleko ALE jakby ktoś po mnie wyszedł na dworzec i potem na niego odprowadził (moja orientacja w terenie to tragedia a Warszawy nie znam :P) i udostępnił kawałek podłogi do przenocowania to nie wykluczam:) Zwłaszcza jakby jeszcze ktoś ze śląska się wybierał:D

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny pomysł, by poznać miasto i wszystkie jego atrakcje! ;)
    Podzielam zdanie, że Łódź być może nie ma aż tyle do zaoferowania, ale ma swoje uroki, ładne miejsca, zielone parki, a i atrakcje się znajdą ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Kropelka, ja urodziłam się w Gliwicach (mam tam też rodzinę:) A jakby co chętnie udostępnię kawałek podłogi w Wwie :)

    Kurcze, znowu robimy off top u Martiki, jak nie o zębach to o spotkaniach :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mnie rodzice na szczęście tak wychowali, że zawsze jak coś się działo to nas tam zabierali, a w weekend wypady po okolicy na zwiedzanie. Teraz też staram się być tam gdzie coś się dzieje.

    A co do spotkania w Warszawie jak najbardziej jestem za ;).

    OdpowiedzUsuń
  9. Może powinniśmy mieć na stronie BGSu jakieś forum lub chatbox? ;) mogłoby się przydać do szybkiej wymiany informacji:p

    OdpowiedzUsuń
  10. Pomyślimy! Myślę, że forum to zbyt dużo, ale pomysł jest dobry :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Noo... widzę, że ciekawe plany tu roztaczacie;) Zobaczymy co z tego wyjdzie, na pewno takie przedsięwzięcie musiałoby być poprzedzone wieeeloma ustaleniami, bo wiadomo jak to jest z czasem każdej z nas;)

    OdpowiedzUsuń
  12. świetny pomysł na spędzenie czasu takie poznawanie miasta, w którym się mieszka.
    Jeździmy zwiedzać inne miejsca, inne kraje, a często nie mamy pojęcia, co są nam w stanie zaoferować nasze rodzinne strony.
    I ja mam plan odwiedzenia łódzkich muzeów i innych ciekawych miejsc, ale czekam z tym jeszcze, jak synek będzie starszy i rozumniejszy, żebyśmy mogli świadomie robić to wspólnie.

    OdpowiedzUsuń
  13. A szkoda, że odrzuciłaś Lublin ( moje miasto rodzinne :D)ale wybrałaś to na co miałaś ochotę i tego się trzymaj. Chęć poznania tego miasta jest u Ciebie sporym priorytetem, ale cieszy mnie to bardzo bo im człowiek ciekawszy i chętny do zdobywania nowej wiedzy tym lepiej;) Życzę miłego pobytu i jeszcze lepszej edukacji ;)
    Pozdrawiam Paweł

    OdpowiedzUsuń
  14. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  15. Jeszcze raz, bo oczywiście źle nazwę napisałam xD


    eh, kocham Warszawę :)

    a co do kursu książkowo-płytowego to właśnie polecam supermemo Kein Problem! wersja z "+" w nazwie to kurs multimedialny, natomiast samo "Kein Problem!" to książka + płyta. Jakbyś chciała zobaczyć - na wizażu zamieszczałam zdjęcia podręcznika (co prawda do rosyjskiego, ale pewnie podobne są) http://wizaz.pl/forum/showpost.php?p=27747246&postcount=3454

    OdpowiedzUsuń
  16. martucha - świetny pomysł na pokazywanie świata dziecku! Mam nadzieję, że jak ja będę mamą też będę umiała aktywnie i twórczo spędzić czas z dzieckiem:)

    Pawel2121 - wcale nie wątpię, że Lublin oferuje wiele ciekawych miejsc:) Teraz jednak myślę, że Warszawa była dobrym wyborem:)

    Anorexic.Candy - dziękuję! Bardzo łatwo się pogubić w gąszczu różnych kursów, a oczywiście chciałabym wybrać dobrze;)

    OdpowiedzUsuń
  17. To wspaniale, że zaaklimatyzowałaś się w miejscu, w którym obecnie mieszkasz i nawet chcesz poznac jego historię! Ja mieszkam w Zielonej Górze, kocham to miasto bardziej niż każde inne (nawet szybciej się z nim utożsamiam, niż z rodzinnym!). Mi się podoba to, że wszędzie jest zielono i na pieszo dojść mogę, o! :- )
    Pozdrawiam!
    http://powolanie-i-pasja.blog.onet.pl

    OdpowiedzUsuń