sobota, 3 września 2011

Filmy/seriale w oryginale - dobry sposób na naukę?

W artykułach, dotyczących skutecznej i efektywnej nauki języka obcego często przewija się wątek oglądania filmów lub seriali „w oryginale”. Szczerze mówiąc nigdy z tego sposobu nie korzystałam, bo po pierwsze do rozrywek filmowych miałam raczej obojętny stosunek (o czym pisałam tutaj), a po drugie blokowało mnie trochę tchórzostwo i przeświadczenie, że „i tak nic nie zrozumiem”;)

Po zakończeniu roku akademickiego postanowiłam położyć kres takiemu myśleniu – za radą Helineth weszłam na stronkę blinx.tv i wybór szybko padł na ostatni cykl Desperate Housewifes;) Serial może nie najwyższych lotów, ale właśnie tego było mi trzeba do długich i męczących zmaganiach z sesją. Poza tym, Desperatki zwyczajnie lubię, oglądałam wszystkie sezony poza ostatnim, więc uznałam, że to będzie „dobry początek”.

Czas minął mi faktycznie miło, ale mam wątpliwości czy oglądanie filmów w oryginale faktycznie tak świetnie wpływa na znajomość języka…

Owszem, sens, przesłanie i idee serialu zrozumiałam bez najmniejszych problemów – złożyła się na to moja dotychczasowa znajomość języka, ale także to, że „znałam” bohaterki i charakter odcinków. Na oglądaniu spędziłam łącznie 924 minuty, czyli ponad 15 godzin (22 odcinki po 42 minuty każdy). Mimo to nie mam wcale poczucia, że choćby trochę poprawiło się moje słownictwo, o gramatyce nie wspominając…

W gruncie rzeczy, myślę, że oglądanie filmów w języku obcym jest dobrym sposobem, ale tylko jeśli ma służyć utrwaleniu, odświeżeniu lub „nie zapomnieniu” języka. Ewentualnie złapaniu akcentu – ale to na początku nauki. Póki przygotowuję się do egzaminu z pełną świadomością rezygnuję z tej metody, choćby na rzecz 6 minute english, gdzie na pewno zasób słownictwa jest większy (bo nagrania poruszają wiele różnych tematów), a przy okazji te trudniejsze wyrażenia są tłumaczone, dzięki czemu z każdego odsłuchania można wynieść co najmniej jeden nowy zwrot.

A może ktoś z Was może mi polecić dobry sposób na ćwiczenia listeningu? Może są w sieci miejsca, gdzie znajdę nagrania nastawione typowo na przygotowanie do egzaminów?:)

Ps. A dla zainteresowanych, biorąc pod uwagę popularność tego posta - mój ząb nadal jest tam, gdzie był. Okazało się, że w tej chwili nie ma konieczności wyrywania (wcześniej rósł krzywo, teraz się "naprostował"). Prawdopodobnie i tak będę go musiała wyrwać, ale jest szansa, że do tej pory wyjdzie i obędzie się bez szwów. Wobec tego spędziłam baaardzo miły tydzień w moim rodzinnym domu:)

10 komentarzy:

  1. No widzisz i podejrzewam, że przy tym poście będą różne opinie, bo ja np. uważam, że oglądanie seriali, filmów itp. w oryginale jest bardzo pomocne. Dzięki temu lepiej idzie mi listening, rozumiem większy zakres akcentów, gdy z kimś rozmawiam nie przeszkadza mi czy jest z Francji, Irlandii czy Honolulu, bo w filmach każdy mówi w inny sposób, więc można się osłuchać różnych sposobów mówienia a nie np. przez okres szkoły 3 czy 4 nauczycieli języka ;)

    Moje słownictwo może nie poprawiło się jakoś diametralnie, ale utrwaliłam wiele zwrotów, wpadają mi czasami jakieś świeże no i słówka, które niewiele mi mówią, a brzmieniem mnie interesują sprawdzam sobie i tłumaczę ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja myślę, że jednak oglądanie seriali/filmów/programów w obcym języku pomaga. Przede wszystkim pomaga osłuchać się z językiem i wymową słów. Dużo łatwiej potem zrozumieć język, gdy go słyszymy.
    Zgadzam się co do tego, że nowych słów czy zwrotów nie uczy - przynajmniej mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja podzielam Twoją opinię - czyli filmy jako metoda na odświeżenie języka lub rozrywka, a nie nauka :)

    Zdecydowanie więcej niż z filmów uczę się z audiobooków, bo skupiam się na słowach i konstrukcjach gramatycznych, a nie na obrazach. Poza tym bogactwo książek (a piszę o audiobookach książkowych) pod względem różnorodności słownictwa jest WYJĄTKOWE! Nie ma slangu (w większości przypadków, bo oczywiście zależy co wybierzemy), są pełne zdania, cała masa synonimów - coś wspaniałego :)

    Dla Twoich potrzeb polecam:
    http://www.diki.pl/radio/podcasty/?category=8
    choć nie wiem czy znajdziesz coś dokładnie pod egzaminy :) Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
  4. Paulaaa, Aspiracja - no i właśnie tu się zgadzamy - napisałam, że moim zdaniem ta metoda jest dobra, jeśli chcemy "złapać" akcent, osłuchać się z językiem, albo go utrwalać np. podczas przerwy w nauce. Teraz będę się intensywnie przygotowywała do egzaminu i w mojej ocenie znacznie szybciej i lepiej przygotuję się robiąc choćby ćwiczenia z listeningu.

    Helineth - może wypróbuję Twojej metody z audiobookami - właśnie te pełne zdania mnie przekonują;) Poza tym audiobooków można słuchać podczas podróży, sprzątania, gotowania itp. więc nie będę musiała im poświęcać tyle uwago co serialowi.

    OdpowiedzUsuń
  5. dla mnie seriale w innych niż polski językach to przede wszystkim sposób na relaks i "odmóżdżenie". Przynajmniej nie mam wyrzutów sumienia, że się lenię ;-) Widzę jednak istotny plus - w przypadku seriali mamy kontakt z "żywym" językiem, a nie sztucznymi i rzadko używanymi konstrukcjami.

    OdpowiedzUsuń
  6. Oglądanie filmów w innym języku to zdecydowanie dobry pomysł! :-)Łączenie przyjemnego z pożytecznym jakby nie patrzeć :-) Życzę Ci powodzenia w nauce, niestety innych metod nie znam.
    Pozdrawiam:-)
    http://powolanie-i-pasja.blog.onet.pl/

    OdpowiedzUsuń
  7. Mi oglądanie seriali w oryginale (japońskim) zdecydowanie pomogło. Sama byłam tym zdziwiona, ale podczas zajęć z konwersacji odkryłam nagle, że nie zastanawiam się nad każdym zdaniem 10 sekund, żeby na pewno było poprawne, tylko płynnie mówię. I jestem przekonana, że to zasługa oglądanego wówczas 'Hana Yori Dango' ;).
    Z drugiej strony, w przypadku angielskiego, który znam dobrze, nie jestem pewna, czy oglądanie seriali daje mi cokolwiek... Ale wmawiam sobie, że tak. Chociaż tu pewnie audiobooki byłyby jednak lepszym pomysłem. Obraz faktycznie sporo ułatwia i na wyższych poziomach wtajemniczenia można go sobie odpuścić :).

    OdpowiedzUsuń
  8. Anorexic.Candy - faktycznie oglądając seriale w obcym języku można się łatwo pozbyć wyrzutów sumienia;) Masz też rację co do tego "żywego języka" - ale jak wspomniałam teraz jestem nakierowana na egzamin, więc nic mi tam po żywym języku;) Jednak myślę, że kiedy osiągnę swoje prywatne maksimum w nauce angielskiego to właśnie wtedy będę praktykowała oglądanie, by nie zapomnieć języka:)

    Aithne - no, język japoński to pewnie niezłe wyzwanie! Wkrótce planuję rozpoczęcie nauki drugiego języka i wtedy jeszcze raz wypróbuję metodę filmów w oryginale - być może na mniejszym "poziomie wtajemniczenia" będzie to dawało bardziej namacalne rezultaty.

    Pozdrawiam!:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Odpowiadając na pytania ;-)

    1) Chciałam Cię zapytać ile zajęło Ci dojście do takiego poziomu?

    Akurat jeśli chodzi o niemiecki to nie mam zielonego pojęcia, zaczęłam się uczyć w wieku 4 lat, w domu rozmawiałam z dziadkiem wyłącznie po niemiecku, później niemieckie gimnazjum i liceum. Na zrobienie certyfikatu zdecydowałam się dopiero w klasie maturalnej, ale myślę, że już w gimnazjum miałam to C1, zwłaszcza, że bez tego nie dałabym rady na lekcjach.

    2) Czy oceniasz, że im dalej tym trudniej (pytam czy w tym języku działa to tak, że podstawy są łatwe do załapania, a powiedzmy od poziomu średniozaawansowanego zaczynają się schody czy może jest odwrotnie)?

    Na pewno im dalej tym gorzej,jest wiele dziwacznych konstrukcji, których nigdzie się nie usłyszy, a trzeba je umieć, natomiast mnie osobiście dobiły homonimy.


    3) Czy mogłabyś mi polecić jakiś samouczek/cwiczenia/podręczniki do nauki (kiedyś znałam niemiecki na poziomie ok. B1, ale teraz muszę od nowa powtórzyć wszystko)?

    ogólnie to polecam audiokursy z Edgarda ( http://www.jezykiobce.pl/niemiecki-audio-kursy,c2,1.html ), w przypadku języków które obecnie się uczę są dość dobrze przygotowane, więc do powtórki niemieckiego będą raczej dobre. Polecam też kursy z Supermemo ( http://www.supermemo.pl/samouczek_niemiecki_no_problem ).

    Jeśli chodzi o samo słownictwo to polecam słownik obrazkowy z PONS, jest genialny. Do tego można zaopatrzyć się w repetytoria tematyczno-leksykalne ( http://www.wagros.com.pl/index.php?main_page=product_info&products_id=182 )

    Do gramatyki:
    na początek http://www.empik.com/gramatyka-niemiecka-z-cwiczeniami-dla-poczatkujacych-beza-stanislaw,46572,ksiazka-p
    później można się pokusić o wersję zaawansowaną http://www.empik.com/nowe-repetytorium-z-gramatyki-jezyka-niemieckiego-beza-stanislaw,45786,ksiazka-p

    OdpowiedzUsuń
  10. Mi ogladanie seriali b pomoglo.Ale najlepiej nauczylam sie jezyka przebywajac w usa i rozmawiajac:)

    OdpowiedzUsuń