środa, 9 listopada 2011

Słówka kluczem do sukcesu;)

Do nauki angielskiego podchodzę coraz poważniej. Właściwie to już nie tyle nauka, co maglowanie zadań egzaminacyjnych - ciągle jednak wydaje mi się, że za mało się angażuję;) Wydaje mi się, że kluczem "do sukcesu" (że tak to szumnie ujmę) jest jak największy zasób słownictwa. Nad słownictwem więc usilnie pracuję - generalnie na dwa sposoby;)

Po pierwsze, wróciłam do tutora! Z radością odkryłam, że samo robienie powtórek i dodawanie nowych słówek nie jest objęte abonamentem:) Po kilkumiesięcznej przerwie przekonałam się, że jednak system codziennych powtórek w formie elektronicznej jest dla mnie najoptymalniejszą formą nauki, która przynosi realne i szybkie rezultaty. Dlatego z tutora korzystam regularnie, może nie codziennie, ale jednak bardzo często.

Kolejną metodą, którą stosuję z powodzeniem i to od długiego już czasu jest...
zeszyt;) Zapisuję w nim najtrudniejsze nowe słówka, ale też ciekawe zwroty, wyrażenia, kolokacje, a czasami nawet całe zdania;) Zeszyt funkcjonuje już niemal rok, mam go prawie zawsze przy sobie i w wolnych chwilach (czytaj:autobus, metro) zajmuję się czytaniem moich zapisków. Nie jest to idealny sposób do nauki samych słówek, ale moim zdaniem takie rozwiązanie sprawdza się przy utrwalaniu fajnych zwrotów, które są bardzo pomocne przy np. poprawnym pisaniu albo use of english.

Przez krótki czas próbowałam też uczyć się z własnoręcznie robionych fiszek, ale... kiedy bardzo widowiskowo upuściłam pliczek małych karteczek podczas wysiadania z metra zrezygnowałam z noszenia tego przy sobie. A jak zrezygnowałam z noszenia to nieświadomie zrezygnowałam też z robienia... No i koło się zamknęło;)

Pozostaje jeszcze kwestia słówek - skąd je brać?;) Przede wszystkim oczywiście z przerabianych ćwiczeń - tłumaczę niemal każde niezrozumiałe słówko, jakie znajduję w mojej książce. Poza tym odnalazłam moją starą książkę z kursu pre-CAE i robię dokładnie to samo. No i jest jeszcze niezastąpiony dla mnie słownik Diki, który zazwyczaj po wpisaniu jakiegoś słówka "zwraca" nie tylko tłumaczenie, ale także powiązane z nim zwroty i kolokacje, które chętnie wrzucam do swoich powtórek:)

Muszę przyznać, że "im dalej w las" tym nauka sprawia mi coraz więcej przyjemności - z satysfakcją znajduję nowe zwroty, robię powtórki i widzę, że mój angielski naprawdę zaczyna robić się advanced:)

4 komentarze:

  1. The best thing about learning new language is that you understand more and you feel more confortable with your knowlege. and suddenly You don't even think about tranlating. You just speak or write like you knew that language your whole life... and you don't care about mistakes anymore.

    Napisz do mnie jeśli chcesz poćwiczyć pisanie. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Cieszy mnie, że nauka angielskiego sprawia Ci tyle przyjemności, tymbardziej, że dalej się posuwasz :-) Swoją droga ja nie mam do tego głowy, ale rzeczywiście uważam naukę słówek za fundament :-)
    (Przepraszam, że tak rzadko tu bywam, ale zmieniają mi internet w akademiku i nie mam stałego dostępu)
    Pozdrawiam :-)
    http://powolanie-i-pasja.blog.onet.pl/

    OdpowiedzUsuń
  3. Sake - dokładnie tak:) Chętnie wspólnie poćwiczę pisanie, ale za jakiś czas - teraz skupiam się na przerobieniu książki z ćwiczeniami:)

    Iva - przede wszystkim nie masz za co przepraszać;) Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Super! Dobrze, że tak się angażujesz i rzeczywiście widzisz rezultaty. Ja niby uczę się codziennie, ale dla mnie to nadal za mało. Za dużo czasu bezsensownie spędzonego przed ekranem, który mogłabym spożytkować na języki. Staram się z tym walczyć i coraz lepiej mi wychodzi, ale przeze mną jeszcze długa droga ;D

    OdpowiedzUsuń