poniedziałek, 19 grudnia 2011

Pierwsza porażka w projekcie "Królowa Szos"

Stało się - zaliczyłam pierwszą porażkę z projekcie "Królowa szos"... Oczywiście mowa o niezdanym egzaminie. Piszę kilka dni "po", więc emocje troszkę opadły i teraz mogę to wszystko ocenić bardziej obiektywnie.

Przed egzaminem żartowałam sobie, że moim celem jest nie zaspać (egzamin miałam o 6.00, wstawałam więc o 4.50;), wyjechać z placu ("łuk" i "górka") i ośrodka egzaminacyjnego (wyjazd jest dość skomplikowany i nie jest tajemnicą, że sporo osób właśnie tam oblewa), no a dalej "niech się dzieje wola nieba";) Oczywiście zarówno zadania na placu, jak i wyjazd z ośrodka powtarzałam mnóstwo razy i wiedziałam, że to umiem, ale obawiałam się, że stres mnie obezwładni;) Nie obezwładnił. Pojechaliśmy więc dalej i kolejne zadanie - parkowanie. Z parkowaniem miałam spore problemy i nie zawsze mi wychodziło w trakcie jazd, ale tym razem poszło w miarę gładko. Ulga. Wyjazd z parkowania - troszkę za mocno kręciłam kierownicą i.... prawie przywaliłam w samochód stojący obok... Tak właśnie skończył się mój egzamin;) Oczywiście wina była niezaprzeczalnie moja i nie ma co tego rozważać.

Nie będę kłamała - było mi przykro, zwłaszcza że trafiłam na miłego egzaminatora, który nie chciał mnie "uwalić" za byle co. Oczywiście martwią mnie też dodatkowy czas i koszty, jakie muszę włożyć w kolejne godziny doszkalające. Bo, niestety, bez doszkalania nie dam rady. Nie czuję się jeszcze pewnie za kierownicą, poprawne wykonanie kilku manewrów jest wciąż kwestią szczęścia, a topografia Warszawy nadal mnie przeraża:(

Ale cóż, życie toczy się dalej, więc oczywiście zaraz po powrocie do ośrodka zapisałam się na ponowny egzamin. Kolejne podejście pod koniec stycznia - będzie to więc ostatnia okazja, by wyrobić się przed "zmianami". Jeśli się nie uda to oczywiście będę próbowała dalej, z tym, że rozważę wówczas wyjazd do Łomży, Mławy albo innego miasta, które wybierają "młodzi kierowcy" na egzamin;)

12 komentarzy:

  1. Nic się nie martw! Pojeździsz jeszcze trochę, nabierzesz pewności siebie (i umiejętności) a potem spokojnie przystąpisz do egzaminu. Wierzę, że Ci się uda, musi skoro tak bardzo Ci zależy:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja swoje prawko zdobyłam za 3 razem. Mało komu udaje się to za pierwszym, a nawet za drugim razem...
    Masz dobre podejście, wiesz, że potrzebujesz treningu więc dokupujesz godziny, ja też chyba z 10 godzin dokupiłam dodatkowo...

    Szkoda, że u nas nie można robić prawka tak jak w USA, czyli zdać testy, a potem jeździć do woli z drugą osobą, a właściwe prawko zdawać jak już się potrafi jeździć. Te 30 godzin kursu to bardzo mało, szczególnie jak się jeździ po większym mieście...

    OdpowiedzUsuń
  3. Testy masz ważne pół roku więc nie musisz się martwić nowymi zasadami ;) Dopóki są ważne testy to zdajesz na starych zasadach ;)
    I nie martw się, też się czułam niepewnie i to była taka loteria, ale teraz coraz bardziej swobodnie czuję się za kółkiem i uwielbiam prowadzić ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo mi przykro z tego powodu ale bardzo Cię podziwiam bo Warszawa jako miasto do zdawania prawka mnie przeraża . Osobiście zdaję w Łomży tak jak wyżej wspomniałaś wielu wybiera to miasto , jednak mimo tych 30 h nadal nie czuję sie pewnie i trochę się obawiam . Mam nadzieję że szczęście mi dopisze i dostanę swietny prezent noworoczny którego Ci również bardzo życzę :) .

    OdpowiedzUsuń
  5. Dziękuję za wsparcie:)

    Pozytywko - tak właściwie to nie wiem czy mi tak zależy;) Na kurs poszłam, bo pomyślałam, że "jak nie teraz to kiedy?" i reszta to już jakiś zbiór mniejszych lub większych zbiegów okoliczności;)Na razie jeszcze zmotywowana, bo wydaje mi się, że jestem bliżej niż dalej i "rzucenie" tego nie da mi nic, poza zmarnowanym czasem i pieniędzmi.

    Wampirko - też żałuję, że taki system u nas nie funkcjonuje. Niestety, te 30 godzin to zdecydowanie za mało (moim zdaniem, zwłaszcza na duże miasta, gdzie są duuuże skrzyżowania, ronda i tramwaje;)), a każda kolejna godzina to przecież spory koszt... Na ostatnich zajęciach przez egzaminem rozmawiałam o tym z instruktorem, ale sama wiesz, że to całe "doszkalanie" to świetny biznes dla szkół. Dowiedziałam się, że w samej Warszawie jest ok. 600 "większych" szkół (czyli takich nie-jednoosobowych), a to też świadczy o tym jak duży jest popyt...

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie martw się, nie Ty jedyna nie zaliczyłaś za pierwszym razem.Ja zaliczyłam za trzecim i w sumie się cieszyłam, że wcześniej nie zdałam (dwa razy oblałam na łuku), bo nauczyłam się więcej na jazdach doszkalających.
    Moich dwaj pierwsi egzaminatorzy byli bardzo mili, pamiętam jak jeden mi potem dawał dobre rady i w ogóle, aż żal przy takim oblewać. A zaliczyłam przy egzaminatorze raczej takim zupełnie obojętnym.
    Trzymam kciuki za następny raz.

    OdpowiedzUsuń
  7. Przykro mi... Wiem, co to znaczy, bo sama za 1 razem nie zdałam. I tak podziwiam, za robienie prawka w Warszawie - osobiście jestem przerażona sposobem jazdy Warszawiaków i jak muszę wsiąść za kierownicę w Warszawie to strasznie klnę ;-) Będzie dobrze!

    OdpowiedzUsuń
  8. Hapiness - mój też dawał mi dobre rady, z których jedna brzmiała "musi sobie Pani pomyśleć jak jechać i potem jechać":P

    Anorexic.Candy - ja też jestem przerażona sposobem jazdy Warszawiaków. Czasami nawet nie zdążę odpuścić sprzęgła na pasach, a już mnie ktoś wyprzedza!;P

    OdpowiedzUsuń
  9. Przykro mi, że nie zdałaś, no ale wiem o co chodzi! :D
    Ja wierzę w to, że na tym blogu znajdzie się wpis z informacją, że Ci się to udało :)
    Jestem tego pewna:)
    Pozdrawiam:))))
    http://powolanie-i-pasja.blog.onet.pl/

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja zdawałam 11 razy... bez skutku... Aż w końcu wyjechałam do Londynu. Potem wróciłam do Polski iii... przerzuciłam się na rower :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Będzie dobrze:) Grunt to podchodzić do egzaminu na spokojnie...wiem, że łatwo się mówi, ale ja własnie dzięki temu dałem radę. Trzeba obie pomyśleć, że skoro Ty wydałaś pieniądze, stresowałaś się i musiałaś przejść przez to wszystko to masz prawo do relaksu w dniu egzaminu i kompletnego nie zwracania uwagi na stres :) Życzę Ci powodzenia i śledzę sytuację na bieżąco ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Iva - też mam taką nadzieję;)

    Aurora- mam nadzieję, że w moim przypadku tak nie będzie;) Może jeszcze kiedyś zdecydujesz się zdawać;)

    Pawel2121 - dzięki;) Zobaczymy jak będzie następnym razem;)

    OdpowiedzUsuń