piątek, 6 stycznia 2012

W Nowy Rok z rozczarowaniem...

Dawno tu nie pisałam – nie miałam czasu, nie miałam weny, a nawet nie miałam Internetu. Miałam za to kiepskie święta, zmęczenie, gorączkę w Nowy Rok i męczącą przeprowadzkę, która przyniosła chyba największe rozczarowanie…2012 roku! Naprawdę, tego się zupełnie nie spodziewałam… Te wszystkie wydarzenia kompletnie zahamowały mój rozwój osobisty i języki, nauka i większość planów na razie jest w stanie hibernacji. Powoli jednak wracam „do żywych”, powracam do starych dobrych nawyków i ruszam z przygotowaniami do najmniejszej sesji w moim studenckim żywocie;)

Miałam nadzieję, że moja przeprowadzka przyniesie mi tak upragniony spokój, poczucie stałości i pewności. Przyniosła coś zupełnie przeciwnego, ale powoli wychodzę z dołka i przyzwyczajam się do myśli, że i z tym problemem będę musiała się uporać. Będziemy musieli – bo muszę przyznać, że Luby daje mi wiele wsparcia i wiary, że damy radę. Pozostaje mi wobec tego czekać na uśmiech losu i pielęgnować w sobie tą „tymczasowość”.

Niczym nie ryzykuję - gdyby ktoś z czytelników wiedział coś o przyzwoitym mieszkaniu do wynajęcia cenie w stolicy, najlepiej w okolicach metra, prosiłabym o kontakt;)

3 komentarze:

  1. Wiem, jak źle rzeczy z naszego otoczenia mogą wpływać na nasz nastrój, ale kiedyś przeczytałam, że to od nas zależy czy się temu złemu nastrojowi poddamy czy nie. Może warto sobie zadać pytania, co masz z poczucia, że ten rok już Cię rozczarował? To raczej nie nastawia Cię pozytywnie, prawda? Może dasz mu jeszcze szanse i Cię mile zaskoczy? Na pewno minione wydarzenia wzbogaciły Cię o pewne doświadczenia, przy najmniej wiesz czego nie chcesz już powtarzać, teraz kolejny krok jak zrobić by było lepiej? Nie orientuję się dokładnie w sytuacji i nie chciałabym, żebyś odniosła wrażenie, że jest to tylko moje "czcze gadanie". Mam nadzieję, że jeszcze polubisz 2012:)

    OdpowiedzUsuń
  2. lenna - dziękuję za komentarz;) Oczywiście, że dam 2012 jeszcze szansę - właśnie dlatego napisałam, że powoli wychodzę z dołka i przyzwyczajam się do myśli, że i tą sytuację jakoś trzeba rozwiązać. Masz rację - elementy "zewnętrzne" baaardzo wpływają na samopoczucie i niestety mnie też to doknęło:( Wcale nie wątpię, że najbliższy rok mnie jeszcze czymś zaskoczy - w końcu to dopiero początki stycznia;) I liczę jednocześnie, że większych rozczarowań nie doświadczę;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dobrze, że masz osobę która Cię wspiera! Warto o tym pamiętać :) Wszystko będzie dobrze, pierwsze kroki zawsze są najtrudniejsze, teraz będzie tylko łatwiej! Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń