niedziela, 12 lutego 2012

Praca to kasa...

Bez pracy nie ma kołaczy - mówi stare przysłowie, którego, prawdę mówiąc, nie do końca rozumiem;) Jednak dobrze pojęłam zależność, że bez pracy nie ma pieniędzy... A jak nie ma pieniędzy, to w życiu niestety zaczyna się walić sporo rzeczy...

W kwestii finansów priorytetem zawsze było dla mnie zapłacenie za mieszkanie, a potem na jakieś podstawowe artykuły spożywcze mi starczało:) Studiowałam dziennie, więc stałe opłaty uczelniane odpadały. Co prawda nigdy nie pracowałam "dla przyjemności", ale doceniam fakt, że nie popadałam w żadne absolutne dołki finansowe i zawdzięczam to głównie pomocnej ręce mojej mamy..

Teraz jednak jestem coraz większa i mam coraz większe potrzeby, nie wspominając już o tym, że źle się czuję korzystając z jakiejkolwiek pomocy finansowej. Wciąż niezdane prawo jazdy (ekhm... wspomnę o tym kiedy indziej), stałe koszty ksera związane z magisterką i trochę większe opłaty za mieszkanie dają miesięcznie całkiem sporą dodatkową kwotę. Do tego w kolejce czeka dentysta i okulista - i nie jest tajemnicą, że takie wizyty generują trochę kosztów dodatkowych:( Na chwilę obecną mam też troszkę oszczędności, ale wolałabym ich nie ruszać - niech czekają na czarną godzinę:)

Dlatego, kiedy dostałam propozycję zwiększenia wymiaru czasu pracy, zgodziłam się po bardzo krótkich wahaniach. Od kilku dni pracuję więc więcej, czekam na większą wypłatę i zastanawiam się kiedy dam radę napisać pracę, pracować nad angielskim itd. Szkoda, że w życiu trzeba wybierać. Ja, w pogoni za kasą (mam nadzieję, że to jasne, że piszę to z przymrużeniem oka;), zrezygnowałam z większego komfortu, z czasu na nadrabianie zaległości i ze współpracy z fundacją. Trudno. Mam nadzieję, że przez najbliższe kilka miesięcy uda mi się troszkę odłożyć, a potem gładko przenieść się do innej pracy. Oby!

9 komentarzy:

  1. No niestety życie daje po tyłeczku kiedy się już nie jest dzieckiem. Smutne to wszystko:(

    OdpowiedzUsuń
  2. Kropelko - dobrze to ujęłaś. Pozostaje mieć nadzieję, że "jakoś będzie";)

    OdpowiedzUsuń
  3. życie często wymaga pewnych trudnych wyborów... niestety rzeczywistość w Polsce jest jaka jest i teraz bez życia "w pogoni za kasą" się chyba nie da... mam nadzieję, że uda Ci się szybko zrealizować swoje plany :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. No cóż życie to ciągłe wybory. Trzeba być dobrej myśli :)

    Pozdrawiam :)

    P. S.
    Napisałam do Ciebie wiadomość na maila, ale nie wiem czy go otrzymałaś. Jeśli nie to podaję mojego maila i czekam na wiadomość: magdalenka.blog@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Anorexic.Candy - dzięki i też mam taką nadzieję:)

    M. - dziękuję bardzo i już Ci odpisałam:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jej..nawet nie wiesz jak ci zazdroszczę. Ja jestem w trakcie poszukiwania pierwszej pracy i powoli zaczynam tracić nadzieję (bo skąd wyczarować doświadczanie?). Życie to rzeczywiście ciągłe wybieranie, ale jak się popatrzy na te wszystkie tęgie głowy to faktycznie - bez pracy nie ma kołaczy, również tej fizycznej!:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Eunika - w takim razie trzymam kciuki za szybkie znalezienie zatrudnienia! Moja praca ma parę wad, ale faktycznie wielką równowagą dla tych minusów jest comiesięczne zasilenie konta;) Bez tego rzeczywiście trudno mówić o samorozwoju...

    OdpowiedzUsuń
  8. Pamiętam jak jako mała dziewczynka chciałam mieć te 18 czy 20 parę lat, być dorosła, pracować - bo to przecież takie fajne. Teraz stoję w tym miejscu - kończąc niedługo 19 lat i widzę, że wcale nie jest tak kolorowo jak to sobie zawsze myślałam. Może jeszcze nie zarabiam i nadal jestem na garnuszku u rodziców, ale niedługo zacznie się to prawdziwe życie. Dokonywanie wyborów, szukanie pracy, rezygnacja z przyjemności na rzecz spraw,, które staną się moimi priorytetami i to wszystko po prostu mnie przeraża.

    Boję się, że może mi się nie udać, że nie będzie tak jakbym chciała. Wiem, że zawsze mogę liczyć na pomoc rodziców i dziadków, ale chyba każdy wolałby tego uniknąć i stać się niezależny. Móc powiedzieć, że pracuje, zarabia na siebie i jeszcze może realizować dodatkowe marzenia. Mam nadzieję, że mimo wszystko uda mi się zachować równowagę i znaleźć i czas i środki na spełnianie marzeń.

    OdpowiedzUsuń
  9. Paulaaa - ja mam takie same marzenia;) W ogóle pisząc to przyszła do mnie taka ponura myśl, że w sumie nie chcemy tak wiele - jesteśmy młode, sprawne i wykształcone, więc faktycznie chyba to zarabianie na siebie i praca nie są jakimiś gwiazdkami z nieba... Rzeczywiście niełatwe mamy czasy, ale mam nadzieję, że jakoś damy radę:)

    OdpowiedzUsuń