poniedziałek, 12 marca 2012

Koniec z wolontariatem

O mojej działalności w fundacji, związanej z mediacją pisałam już kilka razy. Trafiłam tam pod koniec sierpnia, kiedy to zawiedziona praktykami w kancelarii, rozpaczliwie wręcz poszukiwałam jakieś alternatywy:) Tematyką mediacji i pozasądowych metod rozwiązywania sporów interesowałam się od dawna, a ukończenie szkolenia specjalistycznego z mediacji wpisałam nawet na listę moich małych Marzeń. Mieliśmy więc taki "układ" - ja im pomagam, a w zamian bezpłatnie uczestniczę w szkoleniach:)

Po dwóch szkoleniach zostałam jako wolontariuszka. Po rozpoczęciu roku akademickiego bywałam tam tylko raz w tygodniu, ale wszyscy z mojej pracy byli bardzo zadowoleni - pracowałam bowiem jak mały robocik;) Robiłam bardzo różne rzeczy - począwszy od dzwonienia do sądów, poprzez pisanie tekstów na materiały promocyjne, aż po pomoc w organizowaniu bardzo dużego, ogólnopolskiego wydarzenia. Nie ukrywam, że na początku października, kiedy troszkę nie układało mi się w pracy, miałam nadzieję, że dostanę propozycję normalnej, płatnej współpracy z fundacją, no ale nic takiego nie nastąpiło;)

Kiedy więc z początkiem lutego zaczęłam więcej pracować, musiałam drastycznie ograniczyć moją działalność dodatkową i po prostu... pożegnałam się z fundacją. W ramach podziękowania, od
szefa szefów dostałam... komentarz, że "i tak ciężko nam się było porozumieć, gdy bywałam tylko raz w tygodniu".. No i cóż, muszę przyznać, że chociaż od tego dnia minął ponad miesiąc, nadal noszę w sobie taki... niesmak... Dawałam z siebie 150% normy, często robiłam coś dodatkowo wieczorami, czy weekendami, a podczas organizacji tego dużego wydarzenia (targi+warsztaty+konferencja), obsługiwałam jednocześnie 4 adresy mailowe i przez ok. 3 tygodnie byłam 12 godzin na dobę dostępna dla ok. 150 uczestników (a wszystko to robiłam w ramach wolontariatu, już po moim wymarzonym szkoleniu).

W fundacji czeka mnie jeszcze jedna wizyta - po zaświadczenie (odzywa się we mnie kolekcjonerka zaświadczeń, ale myślę, że przynajmniej to mi się należy;), ale przyznaję, że odkładam ją z tygodnia na tydzień...;/Czuję się jak frajerka, a wiadomo, że nikt nie lubi tak się czuć:) Mam nadzieję, że wkrótce uda mi się to "odfajkować" i zupełnie zamknąć za sobą te drzwi.

11 komentarzy:

  1. No niestety, to strasznie dołujące kiedy my podchodzimy do czegoś z entuzjazmem i poświęcamy czas wolny a ktoś tego nie widzi/ nie chce widzieć. Rozumiem jak się musisz fatalnie czuć :(

    Postaraj się jednak nie dołować, kontakty które nawiązałaś, to czego się nauczyłaś jest Twoje, po zaświadczenie idź koniecznie i nie odkładaj wizyty!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiscie przykra sytuacja ...
      Zwlaszcza, ze wolontariat jest nieobowiazkowy i wykonujesz prace za darmo!

      Usuń
  2. Nie ma co odkładać załatwienia zaświadczenia. Obecnie takie papierki znaczenie mają, a z doświadczenia wiem, że takie fundacje chcą również szybko załatwiać takie rzeczy. Jak się zgłasza po upływie sporego czasu to niechętnie na to patrzą.

    Niestety Twoja historia jest dobrym przykładem tego, jak w Polsce traktuje się wolontariuszy. Niestety nie jesteś jedyna... :|

    OdpowiedzUsuń
  3. Dzięki dziewczyny - troszkę się zmobilizowałam po tym poście i chyba jutro napiszę do nich maila...

    OdpowiedzUsuń
  4. jasne, pojdz po swoje i odejdz z duma z kamienna twarza; widac nie byli warci Twojego poswiecenia, ze go nie zauwazyli, ale co Twoje to Twoje, masz wieksze doswiadczenie dzieki temu wolontariatowi i malezy ci sie tegoz doswiadczenia potwierdzenie, powodzenia

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  6. Napisz koniecznie, bo należą Ci się porządne referencje. Aby pozbyć się niesmaku, pomyśl, ile zyskałaś dzięki tej współpracy: spełniłaś swoje marzenie, zdobyłaś nowe doświadczenia, masz kolejny wpis do CV, a oni tylko stracili... potencjalnego świetnego pracownika ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. kurde, doskonale znam to uczucie niesmaku... w sumie czasem nie warto dawać z siebie więcej, bo tego nikt nie docenia :( załatw sobie to zaświadczenie jak najszybciej i zamknij ten etap, przed Tobą jeszcze wiele ciekawych doświadczeń ;-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Faktycznie niezbyt miło Cię pożegnali. Sama muszę upomnieć się o kilka zaświadczeń, a z doświadczenia wiem, że im szybciej tym lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
  9. szkoda, że w ten sposób, ale lepiej, żeby teraz niż później. idź po zaświadczenie. bez stresu, spokojnie. postaraj się odpuścić myśli na ten temat, nie przejmuj się tym. mimo wszystko.
    zaświadczenie Ci się należy, doświadczenie nabyłaś. jest nieźle.

    OdpowiedzUsuń
  10. fakt, potraktowali Cię nieładnie, ale idź z podniesioną głową po zaświadczenie :) to oni stracili, nie Ty ;)

    OdpowiedzUsuń