wtorek, 3 kwietnia 2012

A może wcale nie jestem ambitna?...

Celem tego bloga było przede wszystkim zerwanie z lenistwem i "przeciętniactwem". Kilkukrotnie pisałam już, że wprowadzenie dyscypliny do mojego życia i motywowanie się moim blogowym tworem było dobrym posunięciem - nie marnowałam za wiele czasu, stałam się ambitniejsza i intensywnie szukałam pomysłu na siebie. Próbowałam tego, czego mogłam - zrobiłam trochę szkoleń, kursów, uczyłam się dość intensywnie angielskiego, byłam na trzech praktykach. Teraz kończę już studia, mam przed sobą do dokończenia jedno szkolenie i ... powolutku rozglądam się za stałą posadą.

I... mam doła!


W studia włożyłam naprawdę sporo energii, a mimo to niedawno usłyszałam, że kończę "nie za specjalny kierunek";) Co więcej, niestety sama mam takie wrażenie! Moje 3 lata pracy wydaje się niczym - przez większość tego czasu byłam "panią sekretarką" na ładniej brzmiącym stanowisku. Sami wiecie, jak coś jest do wszystkiego to...jest do niczego. I tak też jest ze mną. Przez to, że pracowałam, nie miałam czasu na szczególnie rozbujane życie naukowe. Zresztą, nie ma co winić pracy samej w sobie - najwyraźniej przez te lata nie odczuwałam pociągu do większych wyczynów intelektualnych...


Za trzy miesiące kończę więc studia. Pracuję na zlecenie, w obecnej pracy nie mam żadnych perspektyw rozwoju, a za trzy miesiące moje wynagrodzenia zmaleje niemal o 500 zł (przestanę się wtedy rozliczać jako studentka)- wtedy na konto będzie mi spływała dokładnie taka kwota, która umożliwi mi egzystencję "od pierwszego do pierwszego".


Wizję zostania prawnikiem porzuciłam i wydaje mi się to najrozsądniejszym pomysłem. Planuję studia podyplomowe, ale mam coraz większe wątpliwości czy ktoś zdecyduje się przyjąć młodego pracownika bez żadnego doświadczenia w branży. Miotam się więc w tą i z powrotem, próbując walczyć z nieustającymi obawami, wątpliwościami i poczuciem zwątpienia. Kończy mi się motywacja, kończą mi się chęci. I myślę sobie, że może nie jestem wcale taka ambitna jak myślałam? Że może mając ochotę na rozwój, karierę porywam się z motyką na słońce i że może jednak powinnam zadowolić się stanowiskiem "pani od wszystkiego"?

10 komentarzy:

  1. Ja myślę, że to nie jest kwestia ambicji ale raczej taki stan przejściowy pomiędzy jednym a drugim levelem życia (tudzież stopniem kariery). Dlaczego? Bo na danym etapie niezbyt wiele więcej można zrobić, a do kolejnego jeszcze daleko. Pozostaje zwątpienie, rozpamiętywanie i dół... i po co to wszystko skoro i tak będzie ten kolejny etap? :)

    Może zagmatwałam, ale mam wrażenie, że mnie też ten stan przejściowy obecnie dotyczy. Ja dla zdrowia psychicznego przestałam się po prostu martwić... :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzięki za komentarz;) Prawdopodobnie masz rację;) Dopadło mnie teraz zniecierpliwienie, które dodatkowo zeszło się z ogólnym zmęczeniem i przeziębieniem;) Rzeczywiście w tej chwili wiele nie zmienię i nie przestaję wierzyć, że uda mi się spełnić marzenia...:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ojej... Ja mam tak samo! A myślałam, ze to tylko moja przypadłość. To co napisała Helineth dużo wyjaśnia, jednak u mnie są jeszcze dodatkowe wątpliwości. Dlatego postanowiłam jeszcze raz udać się do doradcy zawodowego, choć byłam u niego rok temu.

    OdpowiedzUsuń
  4. To ja napisze z perspektywy osoby która wlaśnie wskoczyła na "nowy level" , miał być o tym cały wpis ale jakoś nie potrafię do niego usiąść. Wiem doskonale co to znaczy być panią sekretarką na ładnie brzmiącym stanowisku. Czuje ogromna przepaść między tym co teraz robię a tym co dzialo się w tych pseudo pracach. Mam wrażenie że studia niczego mnie nie nauczyły, zebrane doświadczenie były powierzchowne a teraz ktoś wrzucił mnie do oceanu i czeka aż sie utopię. Niestety nie jest lekko, ale pracować trzeba i tak mam szczęście że ktoś mnie zatrudnił od razu po studiach. Smutne to co piszesz z tą kasą, ale nie doluj sie tylko pisz spokojnie magisterkę i powolutku rozglądaj sie juz za czyms nowym. jeżeli prawo to "niespecjalny" kierunek to ja się pytam jaki jest? Chyba żaden;]

    OdpowiedzUsuń
  5. napoludnieodrakowa - w takim razie życzę powodzenia na spotkaniu z doradcą. Trzymam kciuki, żeby Ci to coś rozjaśniło...:)

    Kropelko - szczerze mówiąc jak pisałam tego posta to pomyślałam o Tobie:) Bardzo cieszę się, że udało Ci się znaleźć pracę po studiach i jednocześnie wierzę, że to zupełnie inny level;) Co do studiów mam takie same wrażenia - że nauczyły mnie niewiele, a za to przysporzyły sporo zmartwień... No ale o systemie kształcenia pisać nie będę, bo to chyba nie jest właściwe miesjce;)
    A co do prawa to jest to kierunek bardzo mocno przereklamowany;)

    OdpowiedzUsuń
  6. ja akurat jestem przekonana, że i bez doświadczenia istnieje szansa na zdobycie pracy w wymarzonej branży ;-) Po prostu różnie to bywa, jedni chcą doświadczenia, inni - wolą inne cechy. Dzięki temu właśnie jestem księgową, choć mówi się że tu minimum 3 lata doświadczenia są wymagane.

    Pamiętaj, że prawo może i jest przereklamowane, ale ma nadal pewien prestiż i przydaje się na wielu stanowiskach. Tak samo Twoje doświadczenie zawodowe - jeśli dobrze poprowadzisz rozmowę to zrobisz z tego bardzo dobry atut, zwłaszcza tam, gdzie będziesz musiała kontaktować się z kontrahentami/klientami. Także nie załamuj się, wierzę, że będzie dobrze i szybko znajdziesz coś fajnego :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Podczytuję Twój blog już od jakiegoś czasu (zwłaszcza w momentach lenistwa i ogólnego zastoju, bo daje pozytywną energię do działania;)) Wiem, że może to nie miejsce na to, ale chciałabym zaczerpnąć Twojej porady, jako osoby parę lat starszej i bardziej doświadczonej. Otóż jestem na etapie tworzenia cv... Doświadczenia mam zero, ponieważ jestem dopiero na I roku, a w wakację muszę odbyć praktyki i chyba czas najwyższy się za nimi rozejrzeć;) Ale do rzeczy... Jak zrobić cv żeby się dobrze prezentowało? Przeszukałam różne strony i zastanawiam się czy wszelkiego typu kolorowe szablony są w ogóle na miejscu? Z drugiej strony zwykła biało- czarna strona jest trochę smutna... Jeżeli będziesz miała chwilkę to będę wdzięczna za jakąkolwiek wskazówkę:)
    A w temacie notki, życzę Ci odnalezienia motywacji i trzymam za Ciebie kciuki. Podziwiam Twoją konsekwencję i ambicje:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimowy - bardzo dziękuję za miłe słowa:) Blog jest oczywiście tylko wycinkiem mojego życia i często z tą konsekwencją była średnio;)

      Co do CV - kilka postów wcześniej pisałam o moim "najnowszym CV" (link: http://martikowy-balagan.blogspot.com/2012/03/cv-nowa-odsona.html#comment-form). Ja w CV użyłam dwóch kolorów (czarny i ciemnoniebieski) i tabeli o niewidocznych brzegach - taka wersja podoba mi się najbardziej i wydaje mi się, że jest czytelna. Nie wiem w jaką branżę celujesz, więc trudno mi też określić czy kolory są na miejscu:) Ja ze swojej strony odradzam "szalone" zdjęcia, a skoro szukasz praktyk to myślę, że możesz już się pokusić o dodanie rubryczki "cel zawodowy" - zajmie to troszkę miejsca, a poza tym możesz w ten sposób wyróżnić się spośród innych kandydatów:)
      Pozdrawiam i życzę powodzenia:)

      Usuń
  8. Z zupełnych przypadków wychodzą najciekawsze rzeczy! A może tylko my nazywamy to "przypadkiem" ? Nieistotne! ;) Odkryłam to miejsce przypadkiem, a już czuję się jak u siebie! I zadomowię się tutaj z wielką rozkoszą.

    Po pierwsze, czytając o Twoim końcu studiów i pracy, mam przed oczami samą siebie, bo ja też właśnie toczę boje z moją pracą magisterską i wciąż nie wiem, co dalej. A podobno studia miały pomóc mi na to pytanie odpowiedzieć...
    Po drugie, ten Twój względny chaos jest twórczy, motywujący i w gruncie rzeczy uporządkowany, a poza tym, podobny do mojego świata.

    Założyłam ostatnio bloga, kolejnego w mojej pseudopisarskiej historii, ale tym razem obiecałam sobie, że podejdę do tego bardziej poważnie. Dlatego zapraszam na zaakcentowana.blogspot.com, do odwiedzania i komentowania :)

    Dodaję do obserwowanych i będę wpadać częściej.
    Wiosny życzę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaakcentowana - bardzo miło mi czytać takie komentarze, zwłaszcza, że ostatnio mam troszkę za mało czasu na pisanie:)
      Na pewno wpadnę - lubię utożsamiać się z ludźmi w podobnej sytuacji do mojej:)

      Usuń