niedziela, 22 kwietnia 2012

Praca magisterska - odcinek 1154;)


Rachu-ciachu i po strachu – chciałoby się rzec;) Wizyta „kontrolna” u promotorki już za mną – co prawda jak weszłam do jej pokoiku niestety nie przywitało mnie confetti sypiące z sufitu, ani nawet umowa wydawnicza gotowa do podpisu, ale na szczęście okazało się, że źle nie jest;) Tak jak przypuszczałam będę musiała poprawić kilka rzeczy, ale generalnie nie są to zmiany rzutujące na całość pracy. Cieszę się też z tego, że nic nie muszę „ucinać” lub wywalać – tak naprawdę mam świadomość, że każda strona to jakiś tam odcinek mojego czasu, który pewnie chętnie poświęciłabym na coś przyjemniejszego, więc szkoda byłoby mi ot, tak pozbywać się tych fragmentów;) 

Teraz akurat zbliżają się majowe święta, potem moja promotorka ma rozprawę w NSA, więc kolejne spotkanie z nią mam zaplanowane dopiero na połowę maja… Prawdopodobnie ta wersja magisterki będzie już wersją ostateczną, a potem trzeba będzie szybko załatwić recenzenta, obiegówkę, zaległy wpis i inne tego typu „urzędowe sprawy”…

W tym semestrze chodzę jeszcze na jedne zajęcia specjalistyczne – w tym tygodniu zapytam prowadzącego o możliwość wcześniejszego zaliczenia. Ponoć możliwe, że będziemy się bronić
na początku czerwca, więc wolę, żeby niezaliczone ćwiczenie nic mi nie blokowały.

No i tyle… Przede mną więc ostatnie poprawki, a potem… czekamy na obronę. Coś za szybko
to wszystko się dzieje;) 


4 komentarze:

  1. Gdyby teraz było confetti to jak uczciłabyś finał? Poza tym taki entuzjazm przeszkadzałby Ci w koncentracji na ostatniej prostej do mety ;-)
    Teraz jeszcze chwilka, jeszcze moment i w czerwcu będzie wielki szał ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Anorexic.Candy - w porównaniu do Ciebie to nie ma czego gratulować! Tu już parę miesięcy temu pisanie pracy miałaś za sobą!:)

    Melenko - myślisz, że w czerwcu będzie confetti?;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jestem pewna, że będzie co świętować! :-)

    OdpowiedzUsuń