poniedziałek, 18 czerwca 2012

Obroniona!:) Czyli magister Martika wraca do gry!:)

O tym dniu marzyłam przez ostatnie pięć lat, a kiedy w końcu przyszedł... czuję się z tym trochę dziwnie:) Świat stoi jak stał, kiedy wchodzę do autobusu ludzie nie patrzą na mnie z uznaniem, a ja wcale nie stałam się mądrzejsza;) Co więcej, gdy usłyszałam od Przemiłego Pana Dziekana, że to już bezapelacyjny koniec mojej drogi do magistra, nie zauważyłam confetti sypiącego się z sufitu, nie usłuszałam muzyczki "we are the champions" i nie dostałam bonu na niezapomniane wakacje;) Zawsze miałam podejrzenia, że ta moja uczelnia działa z lekka niesprawnie;)

No dobra, a tak poważnie...

...stało się!!!

Obroniłam magistra na piąteczkę, co w ogólnym rozrachunku daje mi czwórkę na dyplomie:) Jestem oczywiście zadowolona, szczęśliwa, choć prawdą jest, że czuję lekki niedosyt (taka oczekująca myśl: "yy...no i co teraz?"...):) Szczerze powiedziawszy, nadal to troszkę do mnie nie dociera i dopiero przyzwyczajam się do myśli, że to już naprawdę PO WSZYSTKIM:)

Sam egzamin był prze-miły;) Od jednej z prawniczek z mojej pracy usłyszałam, że "obrona pracy to najłatwiejszy, ale też najbardziej stresujący egzamin w życiu". Teraz całą sobą mogę się podpisać pod taką opinią. Niby nie było się czym tak przejmować - ostatni egzamin to tak naprawdę formalność i nikomu nie zależy na tym, by jeszcze-studentom sprawiać problemy na sam koniec, ale za to w takim momencie w niemal każdym budzi się ambicja i chęć pokazania się od najlepszej strony. Ja sama mam świadomość, że gdyby nie stres, wypadłabym troszkę lepiej (mniej zacinania się, bardziej płynna wypowiedź);) Atmosfera też była bardzo w porządku - chyba na żadnych egzaminie nie dostałam tylu uśmiechów na zachętę!;)

Piątkowy poranek awansował mnie zatem do grona osób z wyższym wykształceniem (a zaraz potem zaliczyłam spadek do grupy lekko-podciętych-pierwszym- piwem-przed-południem):) Spełniłam tym samym swój pierwszy, tak bardzo długoterminowy cel. I chociaż zewsząd słychać opinię, że "teraz magister już nic nie znaczy", że "to wykształcenie zasadnicze zawodowe gwarantuje opłacalną pracę", a nawet kpiące wersje rozwinięcia skrótu "mgr" (z magazynierem na czele), ja i tak jestem z siebie dumna!

Nucąc słowa piosenki "do przejścia mam tak wiele laaaat, drogami które ledwie znaaaam", niecierpliwie szykuję się na kolejne wyzwania:)


24 komentarze:

  1. Gratuluję :).
    Wyobrażam sobie, że teraz trochę dziwnie się czujesz, ja jestem na końcówce licencjatu i już to czuję, co mówić już po skończonych studiach.
    Teraz dopiero się zacznie ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zacznie się, zacznie;) Oby same dobre sukcesy się zaczęły;))

      Usuń
  2. aa cudowna wiadomość :-)) gratuluje i ściskam mocnooo :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. gratulacje! Mnie czeka to już w przyszłym tygodniu! ;o

    OdpowiedzUsuń
  4. Gratulacje :) Ja bronię się we wrześniu, więc mam jeszcze trochę czasu. Mam nadzieję, że moja obrona przebiegnie równie miło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno:) Z opowieści znajomych wynika, że jednak niemal każda obrona jest miłym, choć stresującym przeżyciem:)

      Usuń
  5. Gratulacje! Ja liczę na zdobycie tego tytułu we wrześniu.
    A z ludźmi to jest tak, że wszystko chcieliby na pstryknięcie i w dużych ilościach. Teraz im się wydaje, że po zawodówce to od razu by mieli mnóstwo pracy i pieniędzy, a niestety życie na tym nie polega.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawodówka, zawodówką, ale wiadomo, że do tego też trzeba mieć predyspozycje;) Praca po takich szkołach zwykle nie jest łatwa:)

      Jak kończyłam ogólniaka też słyszałam głosy, że "aaj, po co na studia, po zawodówce i tak byśmy lepiej zarabiali", ale to takie gadanie dla samego gadania. Przecież po LO nikt nikogo siłą nie wysyłał na te całe studia, ale z jakiegoś powodu większość składała papiery do szkół wyższych;)

      Usuń
  6. Gratuluję! Widzę, że jesteś z tego powodu szczęśliwa a to jest najważniejsze! Nie ma co słuchać innych, którzy zawsze będą mądrzejsi! To Twój sukces i ciesz się nim! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, byłabym niemądra gdybym nie czuła zadowolenia, bo jednak sporo poświęciłam i włożyłam w te ostatnie pięć lat:)

      Usuń
  7. W takim razie Gratulacje!! :) :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Super!! Gratulacje wiedziałam że sobie świetnie poradzisz!! Teraz koniecznie idź to przeimprezować, zaslużyłaś:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Kropelko:) Troszkę już poimprezowałam, teraz odpoczywam i planuję co dalej:)

      Usuń
  9. Łał, gratulacje! W październiku zaczynam studia prawnicze (na UJ) i jestem ciekawa, jak będzie mi szło studiowanie. Powodzenia w dalszej drodze edukacyjn-zawodowej! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, no to trzymam kciuki!:)))
      Ucz się na moich błędach, bo jednak trochę ich popełniłam:)

      Usuń
  10. Gratulacje ;) Ci co mówią, że mgr nic nie znaczy po prostu zazdroszczą ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mgr nic nie daje w tym sensie, że tak "z automatu" nic się nie zmienia:)
      Ja zdecydowanie zgadzam się z twierdzeniem, że "magister magistrowi nierówny", ale to inny temat i chyba nie będę go poruszała na blogu;)

      Usuń
  11. Gratuluję!:) Ja tytuł magistra mam nadzieję zdobyć za 2 lata, ale wiem, że zleci zanim się obejrzę! PS. Zaglądam od jakiegoś czasu, bardzo ciekawie się Ciebie czyta:)
    Pozdrawiam,

    justka

    OdpowiedzUsuń
  12. Justko, bardzo dziękuję:)
    Czas na pewno szyybko zleci, ale przyznaję, że odrobinę zazdroszczę Ci tej "beztroski" - takiego poczucia, że "jeszcze mam czas":)
    Pozdrawiam!:)

    OdpowiedzUsuń