niedziela, 15 lipca 2012

Nie taki diabeł straszny, czyli pierwsze wrażenia ze stażu;)

Mija dwa tygodnie odkąd pożegnałam się z moją starą pracą i zaczęłam staż absolwencki. Nie chcę przez całe wakacje pisać tylko o stażu, więc pomyślałam, że teraz napiszę o pierwszych wrażeniach, a potem co miesiąc będę robiła coś w rodzaju podsumowania.

No dobrze, czas więc na pierwsze wrażenia...;)


Ku mojemu zdziwieniu, zaadoptowałam się dość szybko. Przez pierwsze kilka dni myślałam o mojej starej pracy (o wpółpracownikach, o tym jak poszło szkolenie, które organizowałam itd.), ale teraz czuję, że ten etap zostawiłam już za sobą. Z radością odkryłam, że w korporacji pracują normalni ludzie, więc czas na stażu mija w całkiem przyjemnej atmosferze. Bałam się czy dam radę pod względem "merytorycznym", ale na szczęście moja bezpośrednia opiekunka jest bardzo wyrozumiała, cierpliwa i nie wymaga ode mnie nie-wiadomo-czego;) Uczę się sporo i robię wszystko, by rozumieć co i po co robię (a nie tylko robić dla samego wykonania czynności). Często siedzę w orzecznictwie, w interpretacjach i na pewno to jest najfajniejszą częścią moich zadań. Kolejnym i ostatnim już plusem jest czas pracy - po ośmiu godzinach każdy zmierza ku końcowi i nie ukrywam, że bardzo mi to odpowiada (chociaż przed nami podobno "bardzo ciężki tydzień", więc zobaczmy jak to będzie wyglądało w najbliższych dniach).

Ale zawsze jest jakieś "ale"...;)


Wygląda na to, że mój staż jest rzeczywiście stażem i raczej nie ma szans na jego przedłużenie. Prawdopodobnie za miesiąc czy dwa zacznę powoli rozglądać się za czymś innym - procesy rekrutacyjne trwają czasami tak długo, że nie mogę sobie pozwolić na beztroskie czekanie do października.
Poza tym, no cóż, oczywiście nie zawsze robię to, na co mam ochotę;) To jest spora korporacja, więc papierologia czasami jest konieczna - muszę więc tworzyć różnej maści zestawienia, tabele, raporty, których przygotowywanie w zasadzie nic mi nie daje (poza tym, że zaprzyjaźniam się z excelem). Jestem świadoma, że to są praktyki płatne, a skoro mi płacą to moja praca musi być "przydatna". Dopóki codziennie mogę powiedzieć, że "dziś nauczyłam się/dowiedziałam się tego czy tego", to staż oceniam pozytywnie.

No i tyle pierwszych wrażeń:)
Jednym słowem - nie jest źle;) Najbardziej przeraża mnie to, co będzie za 3 miesiące. Boję się bezrobocia, naprawdę. Mimo wszystko, nie żałuję, że podjęłam to ryzyko. Teraz widzę, że moja dotychczasowa praca nigdzie by mnie nie zaprowadziła - owszem była bezstresowa, byłam w niej świetnym pracownikiem, ale póki jestem młoda muszę zadbać o coś innego. 


16 komentarzy:

  1. Prawidłowa postawa! :D
    Korpo nie jest złe, chyba, że mają obrzydliwa kawę z ekspresu ;pp
    Ja wybrałam się na staż by nie siedzieć z założonymi rękami i czekać na pracę - poza tym muszę się określić czy szukam jej w Polsce czy też znowu ruszyć z szalonymi wyjazdami, zatem nie boję się bezrobocia. Jest tyle dróg, ze nie ma co spinać się i na gwałt szukać zajęcia, bo wtedy strach dyktuje warunki, a lepiej być panią swego losu :]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, właśnie oni mają pyszną kawę;) Byłam zdziwiona, że ta ekspresowa może tak smakować;)

      Co do całej reszty - wiadomo, że najlepiej być panią swego losu, jednak obiektywnie trudno nią być nie mając żadnego źródła dochodu... W sumie boję się nie tle bezrobocia, co braku pieniędzy;/

      Usuń
  2. Szkoda że już teraz wiesz, że nie masz szans na dalszą pracę w firmie. Życzę, by ta praca nauczyła Cię jak najwięcej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:) Nadzieja niby jest zawsze, ale myślę, że lepiej kierować się rozsądkiem. Zarówno obserwacje własne, jak i rozmowy z pracownikami utwierdzają mnie w przekonaniu, że wkrótce będę musiała szukać dalej. Mam nadzieję, że jakoś się ułoży:)

      Usuń
  3. Super, że dużo wynosisz ze stażu! Mam nadzieje, że pozostałe miesiące okażą się równie pomocne. Kibicuję Ci mocno!

    OdpowiedzUsuń
  4. dobrze, że myślisz o przyszłości, trzymam kciuki za znalezienie czegoś, co da Ci satysfakcję i odpowiednią kasę!

    OdpowiedzUsuń
  5. Ze stażami tak jest, zazwyczaj marne szanse na zostanie na stałe. Owszem, zdarzają się wyjątki, ale z moich znajomych nikt nie dostał pracy na stałe po stażu a są niestety także miejsca, gdzie na stanowisko co jakiś czas zatrudnia się nowego stażystę - i karuzela tak się kręci: jeden odejdzie, następny przychodzi i tak dalej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie jest staż z UP, tylko "organizuje" go prywatna firma - normalnie mi płacą, poświęcają mi sporo czasu, a cały staż odbywa się wg tzw. "programów praktyk letnich". W przypadku takich staży szansa zostania na stałe jest większa, no ale jak widać, pewności nigdy mieć nie można;)

      Usuń
    2. Eee, nie do końca się zgadzam, że szanse są zazwyczaj marne. Jak tak sobie ogarniam najbliższych znajomych, to większość dostała pracę po stażu. Ja sama jestem przykładem na to. ;) Wydaje mi się, że pracodawcy wolą zatrudnić kogoś kogo znają, insidera, niż kogoś o podobnych kwalifikacjach, ale będącym zupełną niewiadomą.
      Zresztą, martiko, nawet jeśli nei zatrzymają Cię teraz, to jeśli utworzy sięw przyszłości wakat, będizesz miała na pewno przewagę nad innymi kandydatami. :)

      Usuń
  6. To trzeba zapytać wprost po miesiącu, dwóch czy jest szansa na zatrudnienie czy nie, bo nie wiesz na czym stoisz. Nie ma co wchodzić w domysły :]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie tak właśnie zrobię;) Póki co korzystam ile mogę;)

      Usuń
  7. Przykre, że już wiesz, że nie uda Ci się zostać tam na dłużej. Mam nadzieję, że znajdziesz później coś równie fajnego:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niby nie jest to przesądzone na 100%, oficjalnie też z nikim o tym nie rozmawiałam:) Zobaczymy, jak to będzie. Kiedy decydowałam się na ten staż, oczywiście liczyłam się z takim ryzykiem, że za 3 msc. będę szukała od nowa:)

      Usuń
  8. Martiko czy możesz rozwinąć myśl dlaczego po skończeniu studiów zarabiasz 500 zł mniej. Bardzo mnie to zaciekawiło. Że traci sie zniżki np. w ZTM no to rozumiem, ale o co chodzi z tymi składkami?
    Tyle mojej ciekawości.
    A tak poza tym to bardzo lubię wchodzić na Twojego bloga (i Helineth oczywiście). Dają mi ogromną motywację:) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa:)

      Przy umowie zlecenie studentom odprowadza się tylko 18% podatku. Kiedy kończysz studia, kończy Ci się ubezpieczenie, poza tym dochodzi szereg składek - emerytalnych, chorobowych itd. Nie jestem specjalistką od systemu ubezpieczeniowego, ale w praktyce wyglądało to tak, że rzeczywiście "traciłam" prawie 500zł;/

      Szczerze mówiąc przy umowie o pracę nie wygląda to o wiele lepiej;) Wejdź sobie na kalkulator wynagrodzeń - możesz sobie tam zerknąć jaka jest różnica między płacą netto a brutto;)

      Pozdrawiam!

      Usuń
  9. Z taką postawą możesz naprawdę sporo osiągnąć. Życzę powodzenia :)

    OdpowiedzUsuń