wtorek, 23 października 2012

"Dwulatka" - czyli plany edukacyjne Martiki;)

No dobrze, blog ostatnio świeci pustkami, więc udało mi się troszkę zmotywować i napisać o moich planach edukacyjnych:) 

Źródło: grafiki google

Tak naprawdę już od dłuższego czasu wiedziałam, że nauki nie zakończę na poziomie magisterki. Najpierw rozważałam aplikację, potem wpadłam na bogatą ofertę podyplomówek i przepadłam:) O swoich pomysłach pisałam już tutaj, choć tak naprawdę w zalinkowanym poście przedstawiłam tylko wnioski końcowe – w trakcie ostatnich pięciu lat chyba jedynym zawodem, którego NIE rozważałam był zawód strażaka:P Cała reszta była poważnie „przemyśliwana”;) 




Teraz moje plany są już bardziej ustabilizowane i na pewno wiąże się to też z tym, że póki co pracuję „w zawodzie” i myślę, że mogłabym się z tym zawodem związać na dłużej:)

 Po tym dłuższym wstępie, czas na meritum. Moja "dwulatka" wyglądać to będzie następująco:

1) Od listopada, czyli już za kilka tygodni, zaczynam kurs z podstaw rachunkowości. Kurs odbywa się w formie weekendowej i trwa trzy miesiące. Tematyka obejmuje podstawy księgowania, rachowania, zasady prowadzenia ksiąg, finansów przedsiębiorstwa itp. Kurs obejmuje 82 godziny, kończy się egzaminem i stosownym zaświadczeniem:)
 2) … a od lutego zaczynam studia podyplomowe na kierunku „Prawo i postępowanie podatkowe”. Studia trwają 1,5 roku, no i jak to studia – na koniec piszę pracę, bronię jej i dostaję dyplom. Tak naprawdę niemal do ostatniej chwili wahałam się którą uczelnię wybrać, bo znalazłam i takie studia z podatków, które zaczynają się „standardowo” w październiku i trwają rok. W ostatecznym rozrachunku cała nauka mogłaby trwać o rok mniej. Mimo to, wybrałam taką uczelnię, która przewiduję więcej godzin na kierunku, więcej przedmiotów specjalistycznych itd. – idę na te studia nie (tylko) po papierek, ale też po to, by potem zmierzyć się z egzaminem zawodowym, więc im dokładniej poznam materiał, tym lepiej. 

Zgodnie z powyższym planem, edukację skończę w czerwcu 2014 roku;) Brzmi trochę odlegle, choć przyznaję, że mam jeszcze jeden kurs na oku! Z jednej strony cieszę się i wręcz nie mogę doczekać rozpoczęcia zajęć:) Motywujące jest też to, że wszystko czego się nauczę, będę mogła niemal od ręki wykorzystać w pracy (optymistycznie zakładając, że przedłużą mi umowę…). Z drugiej strony, oczywiście obawiam się jak sobie dam radę – jeszcze nigdy nie studiowałam zaocznie, a w ciągu tygodnia mam naprawdę niewiele czasu na odpoczynek...

W tym momencie jednak ciekawość zwycięża i mam nadzieję, że się nie zawiodę:) Relacja pewnie pojawi się na blogu;)

środa, 10 października 2012

Kolejna porcja "książkowej dwunastki";)

Zgodnie z zapowiedzią w poprzednim poście, rzucam na chwilę tematy związane z pracą i prezentuję kolejne książki przeczytane w ramach projektu 12-12-12 (a przede wszystkim w ramach relaksu!) :)

 
Świat od kuchni. W poszukiwaniu posiłku idealnego – Antony Bourdain. Jeść lubię, gotować lubię, wyszłam więc z założenia, że czytanie o jedzeniu też polubię;) No i się nie myliłam:) Poza niewymuszonym stylem pisania, jaki prezentuje pan Bourdain i poza kilkoma naprawdę zadziwiającymi ciekawostkami (np. w którym kraju zje się serce kobry, które jeszcze bije albo jaki jest obyczaj picia wódki w Rosji), czytając książkę średnio co drugą stronę myślałam sobie „kurcze, ten facet ma klawe życie – jeździ po całym świecie, je co tylko zechce, grymasi i jeszcze mu za to płacą!”. Szczerze mówiąc, nadal mu zazdroszczę!;) W każdym razie – polecam! Fajna lektura:)



Marilyn – ostatnie seanse. M. Schneider – na fali mojego zainteresowania starymi filmami, sięgnęłam po książkę o życiu jednej z ikon tamtych czasów – Marilyn:) Kilka miesięcy temu oglądałam też film z Michelle Williams w roli głównej. Generalnie książka koncentruje się na relacjach aktorki z jej ostatnich psychoanalitykiem, ale przedstawia też parę ciekawych szczegółów, dotyczących jej pracy nad kilkoma filmami i życia prywatnego (w tym głośnej znajomości z braćmi Kennedy):) Ciekawa lektura, świetna do czytania w środkach transportu (krótkie rozdziały, brak rozbudowanej fabuły);)


 
Bez tabu, bez tajemnic. Poznać i zrozumieć człowieka – niedługa książka, dołączona do (chyba!) ostatniego numeru Focusa. Książka w telegraficznym skrócie przybliża między innymi historię najstarszego zawodu świata, zwyczaje seksualne i obyczajowe naszych przodków oraz wyjaśnia dlaczego AIDS jest dzisiejszym odpowiednikiem syfilisu i kiedy i dlaczego wierność małżeńska była przykrą koniecznością:) Jednym słowem – garść „obyczajowych” ciekawostek:) Ja to lubię!:)